ROZDZIAŁ 4- PIERWSZA MISJA CZ1.
Ame była sfrustrowana, nie tak to sobie wszystko wyobrażała.
Owszem, nie chciałaby by rzucono ją od razu na głęboką wodę, przydzielono misję
rangi A, ale ganianie kotów-uciekinierów? Łapanie upierdliwego strusia? Pomoc w
magazynie? Czuła się niedoceniana. Chciała się rozwijać, dalej i szybciej, i
tak straciła wiele lat a teraz stała w miejscu.
Czy zmieni się coś gdy wróci sensei? Zastanawiała się. Dużo o nim
ostatnio myślała, nie było go od miesiąca, nie był na jej egzaminie na genina,
może to nie było nic istotnego, ale
jednak dla niej było to ważne. Została kunoichi , dla niej było to ważne, a nie
miała się z kim tym podzielić.
Chowała się w kuckach za płotem obserwując polane na której puszył się dumnie struś. Już trzeci raz w tym tygodniu musiała go złapać. Łapała go a on znów uciekał i za każdym razem był coraz bardziej przebiegły, jakby uczył się na błędach. Ale ona też się uczyła. Nawet jeśli „misja” zajęła jej większość dnia, Ame do późna ćwiczyła lub siedziała w bibliotece czytając o shinobich, kunoichi, technikach. Właściwie Kakashi nie nauczył jej żadnej techniki przydatnej w walce. Potrafiła walczyć wręcz, używać shurikenów i kunai z na prawdę dużą precyzją jak na tak krótki okres nauki. Potrafiła stworzyć już 6 swoich klonów, transformować się w kłodę czy inny przedmiot. Jednak nie znała żadnej techniki, która pomogłaby pokonać jej ewentualnego przeciwnika. Nie zanosiło się na szybki powrót Kakashiego więc postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wertowała księgi szukając techniki na tyle dobrze opisanej i na tyle łatwej, ze byłaby w stanie jej się nauczyć. I taką znalazła.
Chowała się w kuckach za płotem obserwując polane na której puszył się dumnie struś. Już trzeci raz w tym tygodniu musiała go złapać. Łapała go a on znów uciekał i za każdym razem był coraz bardziej przebiegły, jakby uczył się na błędach. Ale ona też się uczyła. Nawet jeśli „misja” zajęła jej większość dnia, Ame do późna ćwiczyła lub siedziała w bibliotece czytając o shinobich, kunoichi, technikach. Właściwie Kakashi nie nauczył jej żadnej techniki przydatnej w walce. Potrafiła walczyć wręcz, używać shurikenów i kunai z na prawdę dużą precyzją jak na tak krótki okres nauki. Potrafiła stworzyć już 6 swoich klonów, transformować się w kłodę czy inny przedmiot. Jednak nie znała żadnej techniki, która pomogłaby pokonać jej ewentualnego przeciwnika. Nie zanosiło się na szybki powrót Kakashiego więc postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wertowała księgi szukając techniki na tyle dobrze opisanej i na tyle łatwej, ze byłaby w stanie jej się nauczyć. I taką znalazła.
Misja Kakashiego trwała cztery tygodnie, gdy w końcu wrócił
jedyne o czym marzył to porządnie się wyspać jednak nie było mu to dane. Wszedł
do gabinetu Tsunade gdy tylko usłyszał pozwolenie dobiegające zza drzwi.
-Witaj Tsunade- powiedział- przynoszę raport z misji, wszystko odbyło się po naszej myśli, bez komplikacji.- dodał podając jej zwój z raportem.
-Dziękuję, zapoznam się z tym później- powiedziała, jednak nie miała wcale zamiaru kończyć- Naruto wrócił z Jirayią parę dni temu, również Sakura zakończyła swoje szkolenie u mnie. Dodatkowo narzucono nam osobę do Twojej drużyny.- zmarszczyła nos, nie wydawała się być zadowolona z tego, ze ktoś jej coś narzuca- Danzo nie omieszkał wtrącić swoich spraw, chłopak nazywa się Sai, jest z korzenia, zdaje się być utalentowany, ale trzeba będzie na niego uważać. Jestem pewna, że będzie donosił Danzo.
-Ciesze się, ze moja drużyna jest już komplecie- powiedział poczym zawahał sie i dodał z myślą o Sasuke- prawie w komplecie. Czy cos jeszcze?
-Tak, niestety ale nie będziesz mieć czasu odpocząć. Za godzinę wyruszasz z drużyną na misję. Udacie się na poszukiwanie Sasuke, nasi zwiadowcy prawdopodobnie odnaleźli kryjówkę Orochimaru.
-Rozumiem. Dobrze, a więc..
-To nie wszystko- przerwała mu- zabierasz ze sobą Ame.
-Ame? Ale ona nie jest jeszcze gotowa, nawet nie jest geninem.
-Ame jest geninem od dwóch tygodni- powiedziała Tsunade- Misja jest trudna, ale Ame ma osobne zadanie. Nie mieszaj jej do ewentualnych walk, na to nie jest gotowa. Chcę by obserwowała Saia, dokładnie, dogłębnie. Ma z niego nie spuszczać oka. Chce wiedzieć po co Danzo narzucił go nam, ale jednocześnie nie mogę pozwolić by jego obserwacja rozpraszała Ciebie, Sakurę czy Naruto. Niech Ame się tym zajmie.
-Dobrze, choć czy jej obecność nas nie rozproszy? Bądź co bądź, ale prawdopodobnie trzeba będzie ją ochraniać.
-Wiem, dlatego każ to robić Saiowi, wymyśl coś, ze zabieracie ją by się uczyła a misja nie wydaje się być bardzo niebezpieczna, ale mimo to chcesz by na nią uważał. Przynajmniej będzie to wystarczający pretekst by i ona trzymała się blisko niego.
-Niech będzie- potwierdził Kakashi.
-Sakura, Naruto i Sai czekają przy bramie, Ame jest albo u siebie, albo w bibliotece lub na polu treningowym. Jest bardzo zawzięta, niewiele odpoczywa. Idź do niej wtajemnicz ją we wszystko, niech nikt inny nie wie po co z wami wyruszyła. Powodzenia.
Kakashi skinął głową i wyszedł z gabinetu. Dość szybko dotarło mieszkania Ame, które znajdowało się tuż obok mieszkania Naruto, jednak nie było jej w środku. Również nie było jej w bibliotece. Znalazł ją dopiero, jak przypuszczała Tsunade, na polu treningowym. Dojrzała go już z Dalek i przerwała czynność, którą do tej pory wykonywała, Kakashi nie zdołał dojrzeć co to było. Dziewczyna podbieg łado niego.
-Sensei!- krzyknęła radośnie- jesteś końcu- dodała i zamachała mu przed nosem ochraniaczem symbolem Konohy.
-Tak, wiem, gratuluje i przepraszam, ze nie było mnie przy tym, ale widzę, ze świetnie sobie poradziłaś.
-Cztery klony!- krzyknęła i zakręciła kółko wokół własnej osi. Jej uśmiech był tak promienny, radość tak szczera, że sprawiła mu niebywałą przyjemność. Kakashi bardzo polubił Ame.
-Wyruszasz z moją drużyną- powiedział bezpośrednio i nagle, Ame zatrzymała się i spojrzała na niego z powagą.
-Prawdziwą misję?- zapytała- nie łapanie strusia, nie noszenie zakupów staruszce?
-Prawdziwą misję- potwierdził- jednak musimy najpierw porozmawiać.- Ame spojrzała na niego wyczekująco- wyruszasz z nami by spełnić specjalną rolę, Będziesz obserwować nowego członka drużyny, piąta podejrzewa, że wysłano go by szpiegował.
-Ale jak mam to robić?- zapytała
-Po prostu nie spuszczaj go z oka, powiem mu, ze to Twoja pierwsza misja i ma cię chronić, to idealny pretekst by nic nie podejrzewał gdy ciągle będziesz blisko. Obserwuj go, analizuj każdy szczegół. Każda dziwna rzecz, nawet twoim zdaniem Błacha może okazać się istotna.
-Dobrze- zgodziła się.
-Witaj Tsunade- powiedział- przynoszę raport z misji, wszystko odbyło się po naszej myśli, bez komplikacji.- dodał podając jej zwój z raportem.
-Dziękuję, zapoznam się z tym później- powiedziała, jednak nie miała wcale zamiaru kończyć- Naruto wrócił z Jirayią parę dni temu, również Sakura zakończyła swoje szkolenie u mnie. Dodatkowo narzucono nam osobę do Twojej drużyny.- zmarszczyła nos, nie wydawała się być zadowolona z tego, ze ktoś jej coś narzuca- Danzo nie omieszkał wtrącić swoich spraw, chłopak nazywa się Sai, jest z korzenia, zdaje się być utalentowany, ale trzeba będzie na niego uważać. Jestem pewna, że będzie donosił Danzo.
-Ciesze się, ze moja drużyna jest już komplecie- powiedział poczym zawahał sie i dodał z myślą o Sasuke- prawie w komplecie. Czy cos jeszcze?
-Tak, niestety ale nie będziesz mieć czasu odpocząć. Za godzinę wyruszasz z drużyną na misję. Udacie się na poszukiwanie Sasuke, nasi zwiadowcy prawdopodobnie odnaleźli kryjówkę Orochimaru.
-Rozumiem. Dobrze, a więc..
-To nie wszystko- przerwała mu- zabierasz ze sobą Ame.
-Ame? Ale ona nie jest jeszcze gotowa, nawet nie jest geninem.
-Ame jest geninem od dwóch tygodni- powiedziała Tsunade- Misja jest trudna, ale Ame ma osobne zadanie. Nie mieszaj jej do ewentualnych walk, na to nie jest gotowa. Chcę by obserwowała Saia, dokładnie, dogłębnie. Ma z niego nie spuszczać oka. Chce wiedzieć po co Danzo narzucił go nam, ale jednocześnie nie mogę pozwolić by jego obserwacja rozpraszała Ciebie, Sakurę czy Naruto. Niech Ame się tym zajmie.
-Dobrze, choć czy jej obecność nas nie rozproszy? Bądź co bądź, ale prawdopodobnie trzeba będzie ją ochraniać.
-Wiem, dlatego każ to robić Saiowi, wymyśl coś, ze zabieracie ją by się uczyła a misja nie wydaje się być bardzo niebezpieczna, ale mimo to chcesz by na nią uważał. Przynajmniej będzie to wystarczający pretekst by i ona trzymała się blisko niego.
-Niech będzie- potwierdził Kakashi.
-Sakura, Naruto i Sai czekają przy bramie, Ame jest albo u siebie, albo w bibliotece lub na polu treningowym. Jest bardzo zawzięta, niewiele odpoczywa. Idź do niej wtajemnicz ją we wszystko, niech nikt inny nie wie po co z wami wyruszyła. Powodzenia.
Kakashi skinął głową i wyszedł z gabinetu. Dość szybko dotarło mieszkania Ame, które znajdowało się tuż obok mieszkania Naruto, jednak nie było jej w środku. Również nie było jej w bibliotece. Znalazł ją dopiero, jak przypuszczała Tsunade, na polu treningowym. Dojrzała go już z Dalek i przerwała czynność, którą do tej pory wykonywała, Kakashi nie zdołał dojrzeć co to było. Dziewczyna podbieg łado niego.
-Sensei!- krzyknęła radośnie- jesteś końcu- dodała i zamachała mu przed nosem ochraniaczem symbolem Konohy.
-Tak, wiem, gratuluje i przepraszam, ze nie było mnie przy tym, ale widzę, ze świetnie sobie poradziłaś.
-Cztery klony!- krzyknęła i zakręciła kółko wokół własnej osi. Jej uśmiech był tak promienny, radość tak szczera, że sprawiła mu niebywałą przyjemność. Kakashi bardzo polubił Ame.
-Wyruszasz z moją drużyną- powiedział bezpośrednio i nagle, Ame zatrzymała się i spojrzała na niego z powagą.
-Prawdziwą misję?- zapytała- nie łapanie strusia, nie noszenie zakupów staruszce?
-Prawdziwą misję- potwierdził- jednak musimy najpierw porozmawiać.- Ame spojrzała na niego wyczekująco- wyruszasz z nami by spełnić specjalną rolę, Będziesz obserwować nowego członka drużyny, piąta podejrzewa, że wysłano go by szpiegował.
-Ale jak mam to robić?- zapytała
-Po prostu nie spuszczaj go z oka, powiem mu, ze to Twoja pierwsza misja i ma cię chronić, to idealny pretekst by nic nie podejrzewał gdy ciągle będziesz blisko. Obserwuj go, analizuj każdy szczegół. Każda dziwna rzecz, nawet twoim zdaniem Błacha może okazać się istotna.
-Dobrze- zgodziła się.
Godzinę później skakali już z drzewa na drzewo zostawiając
Konohę daleko w tyle. Naruto szedł przodem, za nim Sakura, tuż za nimi Sai z
Ame tuż przy jego boku i Kakashi na samym tyle zabezpieczając plecy
podopiecznych. Ame przyglądała się ukradkiem czarnowłosemu chłopakowi, jego
twarz nie pokazywała żadnych emocji. Kakashi kazał mu ją chronić, przyjął to
bez najmniejszego grymasu na twarzy, ani sprzeciwu ani aprobaty, mimo to nie
zwracał na nią większej uwagi. Wiedziała tylko,, że ma go obserwować, a sama
miała trzymać się z tyłu. Szukali jakiegoś Sasuke, zdawali się bardzo o niego
martwić. Ame w mig pojęła, że Sai zajął miejsce tamtego chłopaka.
Już przy pierwszym postoju zrozumiała, ze Sai nie jest normalny, nie tylko nie okazuje uczuć, ale zdaje się w ogóle ich nie odczuwać i nie rozumieć uczuć innych, był jak lalka, nie wzruszona na zewnątrz i pusta w środku. Gdy wszyscy usnęli Sai oddalił się. Ame wstała po cichu i ruszyła za nim. Nie czuła się pewnie w tej roli, bała się, ze ją usłyszy. Co wtedy zrobi? Czy jest zły? Sai udał się za pobliskie drzewa i przykucną ze zwojem w dłoniach, napisał coś na nim i zwinął. Na drugim zwoju narysował ptaka, który nagle ożył i odleciał razem z wiadomością. Sai zdawał komuś raport. Ame cofnęła się bezszelestnie do obozu i położyła szybko na swoim miejscu. Chwile potem wrócił Sai i stanął na obiecanej warcie. Chyba niczego nie zauważył- pomyślała dziewczyna.
Rano zjedli pospiesznie śniadanie po którym ruszyli w dalszą drogę. Ame nie miała okazji porozmawiać z Kakashim o tym co widziała w nocy, nie była też pewna czy powinna na bieżąco informować go o wszystkim czy złoży mu raport po misji.
Drużyna Kakashiego znajdowała się dzień drogi od podanej przez zwiadowców lokalizacji kryjówki Orochimaru. Tej nocy to Kakashi pełnił wartę, mimo to Ame starała się pozostać jak najdłużej przytomna. Sai wymknął się i tej nocy, siedzący wysoko na drzewie Kakashi prawdopodobnie nie zawrócił na niego uwagi, ale Ame wiedziała co się święci więc udała się za nim. Tym razem to Sai otrzymał ptaka zapewne z odpowiedzią, przeczytał ją i zniszczył pośpiesznie, następnie naskrobał coś na papierze i odesłał ptaka powrotem. Ame schowała się za drzewem gdy Sai wracał do obozu. Gdy zniknął z zasięgu wzroku Ame wychyliła się szybko i strąciła za pomocą Kunai wysłanego przez Saia ptaka. Podeszła do niego i odczytała wiadomość przyczepioną do jego narysowanej nóżki.
Już przy pierwszym postoju zrozumiała, ze Sai nie jest normalny, nie tylko nie okazuje uczuć, ale zdaje się w ogóle ich nie odczuwać i nie rozumieć uczuć innych, był jak lalka, nie wzruszona na zewnątrz i pusta w środku. Gdy wszyscy usnęli Sai oddalił się. Ame wstała po cichu i ruszyła za nim. Nie czuła się pewnie w tej roli, bała się, ze ją usłyszy. Co wtedy zrobi? Czy jest zły? Sai udał się za pobliskie drzewa i przykucną ze zwojem w dłoniach, napisał coś na nim i zwinął. Na drugim zwoju narysował ptaka, który nagle ożył i odleciał razem z wiadomością. Sai zdawał komuś raport. Ame cofnęła się bezszelestnie do obozu i położyła szybko na swoim miejscu. Chwile potem wrócił Sai i stanął na obiecanej warcie. Chyba niczego nie zauważył- pomyślała dziewczyna.
Rano zjedli pospiesznie śniadanie po którym ruszyli w dalszą drogę. Ame nie miała okazji porozmawiać z Kakashim o tym co widziała w nocy, nie była też pewna czy powinna na bieżąco informować go o wszystkim czy złoży mu raport po misji.
Drużyna Kakashiego znajdowała się dzień drogi od podanej przez zwiadowców lokalizacji kryjówki Orochimaru. Tej nocy to Kakashi pełnił wartę, mimo to Ame starała się pozostać jak najdłużej przytomna. Sai wymknął się i tej nocy, siedzący wysoko na drzewie Kakashi prawdopodobnie nie zawrócił na niego uwagi, ale Ame wiedziała co się święci więc udała się za nim. Tym razem to Sai otrzymał ptaka zapewne z odpowiedzią, przeczytał ją i zniszczył pośpiesznie, następnie naskrobał coś na papierze i odesłał ptaka powrotem. Ame schowała się za drzewem gdy Sai wracał do obozu. Gdy zniknął z zasięgu wzroku Ame wychyliła się szybko i strąciła za pomocą Kunai wysłanego przez Saia ptaka. Podeszła do niego i odczytała wiadomość przyczepioną do jego narysowanej nóżki.
Wiedziała, że musi jak najszybciej porozmawiać z Kakashim.

