Witajcie.
Kolejne posty (zapewne 2, rozdizał+opowiadanie) zamieszczę po weekendzie. Tymczasem zapraszam do zapoznania się z poprzednimi i proszę o komentarze, chcę poznać waszą opinie, być może jakieś propozycje co do paringów do kolejnych pojedyńczych opowiadań:) Pozdrawiam.
czwartek, 16 stycznia 2014
środa, 15 stycznia 2014
SHIKA X TEMARI- PRAWDZIWE PRZEZNACZENIE TECHNIKI CIENIA
Poniżej prezentuje obiecane pojedyńcze opowiadanie, na początek moja ulubiona para. Nie ukrywam, ze mam nadzieję,że i w mandze i anime zostaną połączeni. Pasują do siebie ;)
Pozdrawiam, mam nadzieję, że się spodoba. Mile widziane komentarze.
ps: na końcu pare obrazków, które nie są mojego autorstwa. Znalezione w internecie.
**************************************************************************************************************************
SHIKA X TEMARI- PRAWDZIWE PRZEZNACZENIE TECHNIKI CIENIA
To mnie w ogóle nie rusza!- pomyślała Temari przecząc
własnym uczuciom. Parę minut temu wstała po nieprzespanej nocy (właściwie
przespała tylko godzinę, jednak dziwny, niezrozumiały sen wyrwał ją brutalnie z
objęć morfeusza a myśli nie pozwoliły jej już zmrużyć oka), ostatniej w
Konosze, a teraz snuje się po pokoju w tę i z powrotem. Właśnie to ją tak
męczy? Ostatni dzień w wiosce Ukrytego Liścia? Od paru tygodni była w niej by
pomóc w organizacji egzaminu na chunina. Nie chciała jechać, nie lubiła
opuszczać braci, zostawiać ich samych. Czuła, że bez niej w pobliżu nic nie
będzie pod należytą kontrolą. A teraz czuła to samo co wtedy gdy miała tu
jechać. Wtedy nie chciała opuszczać Piasku, teraz coś sprawia, ze nie chce
opuszczać Liścia. To uczucie ją wkurzało.
Ruszyła w stronę łazienki, odkręciła kurek prysznica i zaczęła powoli zdejmować podkoszulkę i spodenki w których spała. A przynajmniej w których powinna spać gdyby mogła zasnąć. Całkiem już naga wślizgnęła się pod prysznic. Nie ustawiła zbyt ciepłej wody, chciała ochłonąć. Chłodne strugi owinęły jej nagie ciało wywołując dreszcze i gęsią skórkę, ale wraz jak spływały do brodzika, spływały z nimi problemy i stres. Oparła się dłońmi o ścianę, zamknęła oczy, chciała się wyciszyć. Jej sutki stwardniały od zimna co sprawiło, ze każdy kolejny strumień wody po nich spływający drażnił je wywołując przyjemne uczucie. Temari obróciła się i oparła plecami o ścianę, strumienie wody, które wcześniej rozbijały się o jej kark i lekko spływały na piersi, teraz z całym impetem uderzały w jej nabrzmiałe sutki, przyjemne uczucie wzmogło się. Poczuła przyjemne mrowienie w niższych partiach ciała. Położyła dłonie na piersiach, podrażniła delikatnie palcami sutki po czym ścisnęła je lekko, przyjemne uczucie wydarło z jej ust jęk. Nagle podniecenie zastąpił niepokój, przypomniała sobie sen, a właściwie koszmar, który w nocy obudził ją i nie pozwolił już zasnąć. Szła ulicami Konohy podążając za Shikamaru Nara, chuninem, który odpowiedzialny był za opiekę nad nią w czasie przygotowań do egzaminu, miał ją oprowadzać, pilnować by się nie nudziła, nie zgubiła i by mogła bez przeszkód wypełniać swoje obowiązki. Shikamaru zaprowadził ja we śnie do budynku w którym często przebywali, omawiali organizacyjne sprawy egzaminu na chunina. Odwrócił się do niej plecami i podszedł do biurka na którym leżały różne papiery, dane uczestników z różnych wiosek. Przeglądał je powoli jakby się nad czymś zastanawiając. Nagle odwrócił się gwałtownie i wykonał pieczęć łapiąc ją w cień, odbierając możliwość ruchu.
Potrzasnęła głową odganiając natrętne myśli. To był tylko sen. Wyszła spod prysznica, zakręciła wodę i sięgnęła po ręcznik. Wytarła się dokładnie i ubrała. Na plecy zarzuciła swój wachlarz i wyszła. Była jak zwykle umówiona z Shikamaru, mieli napisać dziś podsumowanie egzaminu, podpisać papiery dla nielicznej grupy nowych chuninów, to było zakończenie ich prac i jej pobytu w wiosce liścia.
Shika czekał na nią jak zwykle w pobliżu Ichiraku Ramen.
-Witaj- powiedział- dziś ostatni dzień. Jakie to denerwujące.
-Tak- odpowiedziała- gdy wszystko zamkniemy i zdamy raport Tsunade, od razu ruszam w drogę do Piasku.- Shikamaru spojrzał na nią
-Skąd ten pospiech?- zaśmiał się nerwowo drapiąc w tył głowy
-Stęskniłam się za braćmi- powiedziała- kto wie co zastane po tak długiej nieobecności, pewnie wielki krater w miejscu mojego domu, poza tym co mnie tu trzyma?- dodała
-No tak, racja. Chodźmy- powiedział Shika, odwrócił się i ruszył przed siebie.
Temari ruszyła za nim, dziwna znajomość tej sceny sprawiła, że podbiegła kawałek stając obok niego i wyrównując krok. Nie chciała iść za nim, chciała iść obok niego. Pokonali kilka uliczek, przechodząc obok kwiaciarni Ino pomachali jej serdecznie i ruszyli dalej. W końcu znaleźli się na miejscu, weszli do pomieszczenia. Biurko wypełniały papiery dla chuninów, arkusze do raportów oraz puste kartki na sprawozdania. Jednak i to wydało jej się znajome. Shikamaru podszedł do biurka stając do niej plecami. Cholera- zaklęła w myślach i cofnęła się o krok, po czym również w myślach zaśmiała się ze swojej głupoty. Co z tego, że w pewien sposób to się spełnia skoro on powtarza tylko to co robi codziennie od paru tygodni. Zawsze idą tu tą samą drogą, zawsze podchodzi do biurka i przegląda papiery, które podsyła im Tsunade i organizatorzy. Nie ma w tym nic dziwnego, to wszystko jest tak monotonne i powtarzalne, że nie ma nic dziwnego także w tym, że aż się jej to przyśniło. Jednak wtedy stało się coś czego się nie spodziewała. A może jednak się spodziewała? Shikamaru odwrócił się nagle i gwałtownie po czym krzyknął:
-Kage Mane no jutsu!- Temari próbowała jeszcze odskoczyć ale nie mogła, cień złapał ją szybko i unieruchomił w miejscu. Spojrzała na Shikamaru z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Co się do cholery dzieje?- pomyślała.
-Co ty wyprawiasz!?- wrzasnęła
-Musisz się tak drzeć? To takie kłopotliwe. Mam ci zatkać usta?- zapytał, po czym wymówił kolejną technikę- Kage Yose no jutsu! Z ziemi wyskoczyły pojedyncze, przypominające macki cienie. Oplotły na chwilę ciało Temari po czym oddaliły się i wycelowały w nią. To wciąż część snu, już to widziała, widziała jak macki oplatają ją, oddalają się i w końcu atakują przeszywając jej ciało jak miecze. Widziała jak krew tryska jej z ust, jak wypływa z ran. Ale dlaczego?
Jednak ta partia snu, partia ran, krwi, partia śmierci nie powtórzyła się. Stało się zupełnie co innego. Cień Kage Yose no Jutsu Shikamaru ślizgnął się po jej łydce zostawiając po sobie przyjemne, ciepłe mrowienie. Przeniósł się na udo i zniknął pod spódniczką. Co on do cholery wyprawia?- Temari nie wiedziała co myśleć. Shikamaru zerwał cieniem jej spódniczkę i bluzkę zostawiając ją w samej bieliźnie. Temari krzyknęła zaskoczona.
-C-co ty robisz!- wrzasnęła- przestań natychmiast!
-Hmm jakie to kłopotliwe. Nie możesz być cicho lub po prostu przyznać, że tego chcesz?- zapytał Shikamaru, lecz wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Jego cień ponownie przesunął się po udzie, lecz tym razem bokiem ciała i wsunął się za szew z boku majtek Temari. Naciągną je mocno, aż w końcu zerwał je, po pokoju rozniósł się dźwięk pękających szwów bielizny oraz pisk dziewczyny. Stała przed nim już prawie całkiem naga. Miała na sobie tylko buty i stanik. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, właściwie prawie cała jej twarz zrobiła się czerwona.
-Shikamaru..
-Takie to kłopotliwe, ale lubię gdy wymawiasz moje imię.
Temari zamarła. Nie wiedziała co ma zrobić, nie wiedziała nawet co chce zrobić. Nawet nie zauważyła jak Shikamaru znalazł się przy niej, twarzą w twarz, tak niedorzecznie blisko. Czuła na ustach jego oddech, jego oczy patrzyły prosto w jej oczy. Zadrżała gdy poczuła cień na swojej kobiecości. Nie. To nie był cień. To było coś cieplejszego- jego dłoń. Domyśliła się, że skoro dotyka ją, to nie trzyma jej już w jutsu, nie zrobiła jednak nic gdy przesuwając palcem od góry do dołu zagłębiał się między jej dolne wargi. Nie zrobiła nic gdy podrażnił jej łechtaczkę raz, drugi i trzeci. Nie zrobiła nic poza wydawaniem cichych westchnięć. Mimo całej niedorzeczności sytuacji, jej nagłości, tego, że w pewnym sensie została zmuszona by stać tu teraz, naga- poczuła się na miejscu, poczuła, że jest gdzie powinna być. Palec Shikamaru zbliżał się coraz bardziej do wejścia jej dziurki, drażnił się z nią gdy myślała, ze już będzie wewnątrz, a on cofał się. W końcu włożył palec do jej wnętrza ani na chwile nie spuszczając wzroku z jej oczu. Obserwował jej reakcje gdy dołożył drugi palec i zaczął poruszać dłonią w jej wilgotnym wnętrzu. Tak, Temari była podniecona i wilgotna, strach, złość- te uczucia całkowicie ustąpiły dając miejsce pożądaniu które nieznośnie paliło w podbrzuszu.
-Shikamaru- powiedziała Temari cicho i zarzuciła mu ręce na szyję po czym pocałowała go w usta. Shikamaru wsunął język do jej ust pogłębiając pocałunek, wyciągnął palec z jej wnętrza i objął rękoma w pasie przyciągając dziewczynę do siebie. Temari sięgnęła do zapięć jego kamizelki, która szybko wylądowała na podłodze, a zaraz za nią czarna koszulka chłopaka. Dłonie Temari gładziły jego brzuch, błąkały się po cudownych mięśniach brzucha i ramion. A wydawał się takim mikrym chudzielcem- pomyślała. Ręce Shikamaru powędrowały wyżej, do zapięcia jej stanika uwalniając jej piersi. Natychmiast złapał za jedną, oderwał usta od jej ust i przywarł do sterczącego sutka. Temari zachłystnęła się powietrzem. W końcu Shikamaru podniósł Temari jakby była lekka jak piórko i zaniósł w stronę biurka. Jednym ruchem zrzucił leżące na nim papiery i położył na nim dziewczynę. Rozchylił jej nogi i zanurkował między nie głową. Temari krzyknęła przeciągle gdy jego usta i język zetknęły się z jej kobiecością, Shika całował ją i lizał na przemian, zasysając się od czasu do czasu. W końcu wstał, złapał ją w pasie i przesunął na brzeg biurka. Ściągną spodnie, jego penis był sztywny i twardy, wzwód był już nieznośnie bolesny. Nakierował dłonią na wejście do jej pochwy i pchnął zdecydowanie. Początkowo zagłębił się jedynie odrobinę, jednak z każdym wycofaniem i kolejnym pchnięciem wchodził coraz głębiej aż w końcu ich uda zetknęły się. Pomieszczenie wypełniły odgłosy jęków, pocałunków i mlaśnięć. Shikamaru wiedział, że nie wytrzyma zbyt długo, ale nie musiał, gdy tylko Temari doszła wbijając mu paznokcie w plecy, Shikamaru przyśpieszył by wyjść całkiem przed samym finałem. Jego sperma zalała brzuch zmęczonej Temari.
-Wyjedziesz?- zapytał Shikamaru gdy leżeli już na podłodze przykryci kocem.
-Tak- odpowiedziała- Shikamaru podniósł się na łokciu i spojrzał na nią ze zdziwieniem. Temari odpowiedziała uśmiechem, pogładziła go po policzku.
-Ale wrócę- dodała- do Ciebie. Jak najszybciej.
-Mamy raport do zrobienia- powiedział chłopak
-Wiec do roboty!- odparła Temari
Ruszyła w stronę łazienki, odkręciła kurek prysznica i zaczęła powoli zdejmować podkoszulkę i spodenki w których spała. A przynajmniej w których powinna spać gdyby mogła zasnąć. Całkiem już naga wślizgnęła się pod prysznic. Nie ustawiła zbyt ciepłej wody, chciała ochłonąć. Chłodne strugi owinęły jej nagie ciało wywołując dreszcze i gęsią skórkę, ale wraz jak spływały do brodzika, spływały z nimi problemy i stres. Oparła się dłońmi o ścianę, zamknęła oczy, chciała się wyciszyć. Jej sutki stwardniały od zimna co sprawiło, ze każdy kolejny strumień wody po nich spływający drażnił je wywołując przyjemne uczucie. Temari obróciła się i oparła plecami o ścianę, strumienie wody, które wcześniej rozbijały się o jej kark i lekko spływały na piersi, teraz z całym impetem uderzały w jej nabrzmiałe sutki, przyjemne uczucie wzmogło się. Poczuła przyjemne mrowienie w niższych partiach ciała. Położyła dłonie na piersiach, podrażniła delikatnie palcami sutki po czym ścisnęła je lekko, przyjemne uczucie wydarło z jej ust jęk. Nagle podniecenie zastąpił niepokój, przypomniała sobie sen, a właściwie koszmar, który w nocy obudził ją i nie pozwolił już zasnąć. Szła ulicami Konohy podążając za Shikamaru Nara, chuninem, który odpowiedzialny był za opiekę nad nią w czasie przygotowań do egzaminu, miał ją oprowadzać, pilnować by się nie nudziła, nie zgubiła i by mogła bez przeszkód wypełniać swoje obowiązki. Shikamaru zaprowadził ja we śnie do budynku w którym często przebywali, omawiali organizacyjne sprawy egzaminu na chunina. Odwrócił się do niej plecami i podszedł do biurka na którym leżały różne papiery, dane uczestników z różnych wiosek. Przeglądał je powoli jakby się nad czymś zastanawiając. Nagle odwrócił się gwałtownie i wykonał pieczęć łapiąc ją w cień, odbierając możliwość ruchu.
Potrzasnęła głową odganiając natrętne myśli. To był tylko sen. Wyszła spod prysznica, zakręciła wodę i sięgnęła po ręcznik. Wytarła się dokładnie i ubrała. Na plecy zarzuciła swój wachlarz i wyszła. Była jak zwykle umówiona z Shikamaru, mieli napisać dziś podsumowanie egzaminu, podpisać papiery dla nielicznej grupy nowych chuninów, to było zakończenie ich prac i jej pobytu w wiosce liścia.
Shika czekał na nią jak zwykle w pobliżu Ichiraku Ramen.
-Witaj- powiedział- dziś ostatni dzień. Jakie to denerwujące.
-Tak- odpowiedziała- gdy wszystko zamkniemy i zdamy raport Tsunade, od razu ruszam w drogę do Piasku.- Shikamaru spojrzał na nią
-Skąd ten pospiech?- zaśmiał się nerwowo drapiąc w tył głowy
-Stęskniłam się za braćmi- powiedziała- kto wie co zastane po tak długiej nieobecności, pewnie wielki krater w miejscu mojego domu, poza tym co mnie tu trzyma?- dodała
-No tak, racja. Chodźmy- powiedział Shika, odwrócił się i ruszył przed siebie.
Temari ruszyła za nim, dziwna znajomość tej sceny sprawiła, że podbiegła kawałek stając obok niego i wyrównując krok. Nie chciała iść za nim, chciała iść obok niego. Pokonali kilka uliczek, przechodząc obok kwiaciarni Ino pomachali jej serdecznie i ruszyli dalej. W końcu znaleźli się na miejscu, weszli do pomieszczenia. Biurko wypełniały papiery dla chuninów, arkusze do raportów oraz puste kartki na sprawozdania. Jednak i to wydało jej się znajome. Shikamaru podszedł do biurka stając do niej plecami. Cholera- zaklęła w myślach i cofnęła się o krok, po czym również w myślach zaśmiała się ze swojej głupoty. Co z tego, że w pewien sposób to się spełnia skoro on powtarza tylko to co robi codziennie od paru tygodni. Zawsze idą tu tą samą drogą, zawsze podchodzi do biurka i przegląda papiery, które podsyła im Tsunade i organizatorzy. Nie ma w tym nic dziwnego, to wszystko jest tak monotonne i powtarzalne, że nie ma nic dziwnego także w tym, że aż się jej to przyśniło. Jednak wtedy stało się coś czego się nie spodziewała. A może jednak się spodziewała? Shikamaru odwrócił się nagle i gwałtownie po czym krzyknął:
-Kage Mane no jutsu!- Temari próbowała jeszcze odskoczyć ale nie mogła, cień złapał ją szybko i unieruchomił w miejscu. Spojrzała na Shikamaru z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Co się do cholery dzieje?- pomyślała.
-Co ty wyprawiasz!?- wrzasnęła
-Musisz się tak drzeć? To takie kłopotliwe. Mam ci zatkać usta?- zapytał, po czym wymówił kolejną technikę- Kage Yose no jutsu! Z ziemi wyskoczyły pojedyncze, przypominające macki cienie. Oplotły na chwilę ciało Temari po czym oddaliły się i wycelowały w nią. To wciąż część snu, już to widziała, widziała jak macki oplatają ją, oddalają się i w końcu atakują przeszywając jej ciało jak miecze. Widziała jak krew tryska jej z ust, jak wypływa z ran. Ale dlaczego?
Jednak ta partia snu, partia ran, krwi, partia śmierci nie powtórzyła się. Stało się zupełnie co innego. Cień Kage Yose no Jutsu Shikamaru ślizgnął się po jej łydce zostawiając po sobie przyjemne, ciepłe mrowienie. Przeniósł się na udo i zniknął pod spódniczką. Co on do cholery wyprawia?- Temari nie wiedziała co myśleć. Shikamaru zerwał cieniem jej spódniczkę i bluzkę zostawiając ją w samej bieliźnie. Temari krzyknęła zaskoczona.
-C-co ty robisz!- wrzasnęła- przestań natychmiast!
-Hmm jakie to kłopotliwe. Nie możesz być cicho lub po prostu przyznać, że tego chcesz?- zapytał Shikamaru, lecz wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Jego cień ponownie przesunął się po udzie, lecz tym razem bokiem ciała i wsunął się za szew z boku majtek Temari. Naciągną je mocno, aż w końcu zerwał je, po pokoju rozniósł się dźwięk pękających szwów bielizny oraz pisk dziewczyny. Stała przed nim już prawie całkiem naga. Miała na sobie tylko buty i stanik. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, właściwie prawie cała jej twarz zrobiła się czerwona.
-Shikamaru..
-Takie to kłopotliwe, ale lubię gdy wymawiasz moje imię.
Temari zamarła. Nie wiedziała co ma zrobić, nie wiedziała nawet co chce zrobić. Nawet nie zauważyła jak Shikamaru znalazł się przy niej, twarzą w twarz, tak niedorzecznie blisko. Czuła na ustach jego oddech, jego oczy patrzyły prosto w jej oczy. Zadrżała gdy poczuła cień na swojej kobiecości. Nie. To nie był cień. To było coś cieplejszego- jego dłoń. Domyśliła się, że skoro dotyka ją, to nie trzyma jej już w jutsu, nie zrobiła jednak nic gdy przesuwając palcem od góry do dołu zagłębiał się między jej dolne wargi. Nie zrobiła nic gdy podrażnił jej łechtaczkę raz, drugi i trzeci. Nie zrobiła nic poza wydawaniem cichych westchnięć. Mimo całej niedorzeczności sytuacji, jej nagłości, tego, że w pewnym sensie została zmuszona by stać tu teraz, naga- poczuła się na miejscu, poczuła, że jest gdzie powinna być. Palec Shikamaru zbliżał się coraz bardziej do wejścia jej dziurki, drażnił się z nią gdy myślała, ze już będzie wewnątrz, a on cofał się. W końcu włożył palec do jej wnętrza ani na chwile nie spuszczając wzroku z jej oczu. Obserwował jej reakcje gdy dołożył drugi palec i zaczął poruszać dłonią w jej wilgotnym wnętrzu. Tak, Temari była podniecona i wilgotna, strach, złość- te uczucia całkowicie ustąpiły dając miejsce pożądaniu które nieznośnie paliło w podbrzuszu.
-Shikamaru- powiedziała Temari cicho i zarzuciła mu ręce na szyję po czym pocałowała go w usta. Shikamaru wsunął język do jej ust pogłębiając pocałunek, wyciągnął palec z jej wnętrza i objął rękoma w pasie przyciągając dziewczynę do siebie. Temari sięgnęła do zapięć jego kamizelki, która szybko wylądowała na podłodze, a zaraz za nią czarna koszulka chłopaka. Dłonie Temari gładziły jego brzuch, błąkały się po cudownych mięśniach brzucha i ramion. A wydawał się takim mikrym chudzielcem- pomyślała. Ręce Shikamaru powędrowały wyżej, do zapięcia jej stanika uwalniając jej piersi. Natychmiast złapał za jedną, oderwał usta od jej ust i przywarł do sterczącego sutka. Temari zachłystnęła się powietrzem. W końcu Shikamaru podniósł Temari jakby była lekka jak piórko i zaniósł w stronę biurka. Jednym ruchem zrzucił leżące na nim papiery i położył na nim dziewczynę. Rozchylił jej nogi i zanurkował między nie głową. Temari krzyknęła przeciągle gdy jego usta i język zetknęły się z jej kobiecością, Shika całował ją i lizał na przemian, zasysając się od czasu do czasu. W końcu wstał, złapał ją w pasie i przesunął na brzeg biurka. Ściągną spodnie, jego penis był sztywny i twardy, wzwód był już nieznośnie bolesny. Nakierował dłonią na wejście do jej pochwy i pchnął zdecydowanie. Początkowo zagłębił się jedynie odrobinę, jednak z każdym wycofaniem i kolejnym pchnięciem wchodził coraz głębiej aż w końcu ich uda zetknęły się. Pomieszczenie wypełniły odgłosy jęków, pocałunków i mlaśnięć. Shikamaru wiedział, że nie wytrzyma zbyt długo, ale nie musiał, gdy tylko Temari doszła wbijając mu paznokcie w plecy, Shikamaru przyśpieszył by wyjść całkiem przed samym finałem. Jego sperma zalała brzuch zmęczonej Temari.
-Wyjedziesz?- zapytał Shikamaru gdy leżeli już na podłodze przykryci kocem.
-Tak- odpowiedziała- Shikamaru podniósł się na łokciu i spojrzał na nią ze zdziwieniem. Temari odpowiedziała uśmiechem, pogładziła go po policzku.
-Ale wrócę- dodała- do Ciebie. Jak najszybciej.
-Mamy raport do zrobienia- powiedział chłopak
-Wiec do roboty!- odparła Temari
AME NO KAMINARI (雨の雷 ) ROZDZIAŁ 1- WITAJ KONOHO
Witam.
Ponizej prezentuję pierwszy rozdział odcinkowego opowiadania o Kakashim i całkiem nowej postaci (nie mam jeszcze tytułu dla tego cyklu). Jak uprzedzałam, to dopiero początek, dlatego w tym rozdziale nie ma wątków erotycznych. Pracuję jednak nad krótkim opowiadaniem, które pojawi się dziś lub jutro i tam takie wątki się pojawią. Pozdrawiam, mam nadzieję, że się wam spodoba.
***************************************************************************************************************************
ROZDZIAŁ 1- WITAJ KONOHO
Słońce lekko przyświecało porannym blaskiem gdy jej
stopy przekroczyły próg bramy miasta do którego dniem i nocą zmierzała już od
pięciu dni. Konoha. Wioska ukrytego liścia w Kraju Ognia.
-Kraj ognia. Jej kraj był z betonu- zaśmiała się w myślach- a jej wioska nie była ani trochę ukryta, a nade wszystko uwielbiała od pokoleń szczycić się swoją „normalnością”. Jak i cały kraj „z betonu”. To tutaj podobno nieliczni zdający sobie sprawę z istnienia czegoś poza granicami znanych im krajów nazywali miejsce z którego pochodziła. Kraj wysokich budynków z betonu i szkła, wielkich miast, ulic, samochodów. Kraj bez ninja. To była normalność dla jej rodaków. Brak ninja. Tam skąd pochodzi nikt nie chciał wiedzieć czym są techniki, pieczęcie, czym jest czakra. Nie chcieli tego, nienawidzili tego, a i pewnie się tego bali. I w tym wszystkim znalazłam się ja. Atsui Ame (熱い雨). Potwór.
-Stać!- Usłyszała męski głos- Jestem Kotetsu Hagane, strażnik bramy. Kim Pani jest?
-Nazywam się Atsui Ame- odpowiedziała lekko zmieszana- mam spotkać się z Hokage.
-Czy Piąta wie o Twoim przybyciu?- Zapytał.
-Tak.
-Proszę wpisać się do księgi wejść, potem Izumo panią zaprowadzi- powiedział kiwając głowa w stronę towarzyszącego mu mężczyzny. Ame wpisała do księgi swoje nazwisko- Atsui, oraz imię- Ame, zawahała się przez chwilę na rubryczce „pochodzenie”, po czym wpisała „Osaka” (właściwie nie pochodziła z samej Osaki, dwadzieścia lat temu urodziła się w tamtejszym szpitalu, ale to było wszystko co z Osaką miała wspólnego. Jednak była szansa, że chociaż nie będzie musiała tłumaczyć gdzie to jest, jak by było gdyby podała nazwę swojej wioski- Tsuyu).W kolejnej rubryczce trzeba było określić czas pobytu. Nie znała go. Może zabawi w gabinecie Hokage pięć minut a potem wyleci z hukiem, a może zostanie na dłużej. Kto to wie. Wpisała „nieznany”.
-Gotowe- powiedziała uśmiechając się lekko, lecz niepewnie. Kotetsu przyjrzał się wpisowi i zmarszczył brwi. – Pewnie przyczepi się o ten „nieznany” czas pobytu w wiosce- pomyślała.
-Co to jest Osaka?!- Zapytał, w mniemaniu Ame odrobinę za głośno.
-Yyy, miasto, w Japoni- powiedziała niepewnie, ale w myślach klęła najplugawiej jak tylko potrafiła.
-Kraj ognia. Jej kraj był z betonu- zaśmiała się w myślach- a jej wioska nie była ani trochę ukryta, a nade wszystko uwielbiała od pokoleń szczycić się swoją „normalnością”. Jak i cały kraj „z betonu”. To tutaj podobno nieliczni zdający sobie sprawę z istnienia czegoś poza granicami znanych im krajów nazywali miejsce z którego pochodziła. Kraj wysokich budynków z betonu i szkła, wielkich miast, ulic, samochodów. Kraj bez ninja. To była normalność dla jej rodaków. Brak ninja. Tam skąd pochodzi nikt nie chciał wiedzieć czym są techniki, pieczęcie, czym jest czakra. Nie chcieli tego, nienawidzili tego, a i pewnie się tego bali. I w tym wszystkim znalazłam się ja. Atsui Ame (熱い雨). Potwór.
-Stać!- Usłyszała męski głos- Jestem Kotetsu Hagane, strażnik bramy. Kim Pani jest?
-Nazywam się Atsui Ame- odpowiedziała lekko zmieszana- mam spotkać się z Hokage.
-Czy Piąta wie o Twoim przybyciu?- Zapytał.
-Tak.
-Proszę wpisać się do księgi wejść, potem Izumo panią zaprowadzi- powiedział kiwając głowa w stronę towarzyszącego mu mężczyzny. Ame wpisała do księgi swoje nazwisko- Atsui, oraz imię- Ame, zawahała się przez chwilę na rubryczce „pochodzenie”, po czym wpisała „Osaka” (właściwie nie pochodziła z samej Osaki, dwadzieścia lat temu urodziła się w tamtejszym szpitalu, ale to było wszystko co z Osaką miała wspólnego. Jednak była szansa, że chociaż nie będzie musiała tłumaczyć gdzie to jest, jak by było gdyby podała nazwę swojej wioski- Tsuyu).W kolejnej rubryczce trzeba było określić czas pobytu. Nie znała go. Może zabawi w gabinecie Hokage pięć minut a potem wyleci z hukiem, a może zostanie na dłużej. Kto to wie. Wpisała „nieznany”.
-Gotowe- powiedziała uśmiechając się lekko, lecz niepewnie. Kotetsu przyjrzał się wpisowi i zmarszczył brwi. – Pewnie przyczepi się o ten „nieznany” czas pobytu w wiosce- pomyślała.
-Co to jest Osaka?!- Zapytał, w mniemaniu Ame odrobinę za głośno.
-Yyy, miasto, w Japoni- powiedziała niepewnie, ale w myślach klęła najplugawiej jak tylko potrafiła.
Szła powoli za
mężczyzną, który jak powiedział Kotetsu, nazywa się Izumo Kamizuki. Rozglądała
się dookoła. Tutejsza okolica nie różniła się bardzo od jej własnej. Choć w
oddali Tsuyu można dojrzeć wysokie wieżowce Osaki to sama wioska była złożona z
drewnianych jak tu domów. Była jednak mniej rozbudowana, bez muru, barów,
szkoły. Konoha właściwie, w jej mniemaniu, była bardziej niewielkim, drewnianym
miasteczkiem niż wioską. Nawet ludzie wyglądali tu podobnie, podobnie ubrani,
zajęci podobnymi sprawami. Jednak była jedna znacząca różnica. Mijali co chwile
ludzi podobnych do Kotetsu czy Izumo. Z dziwnymi opaskami na czołach z symbolem
wioski, inaczej ubranych, jakby w mundury, ale też takich po cywilnemu.
Dokładnie wiedziała kim są. W pewnym momencie o mało co nie wpadłaby na swojego
przewodnika. Zamyśliła się, a on zatrzymał się tak nagle. Rozmawiał z kimś.
Mężczyzna był wysoki, być może niewiele starszy od niej, trudno było to ocenić,
twarz miał zasłoniętą do połowy maską, jedno oko zasłaniała opaska. Jego włosy
były jakby siwe, choć właściwie „srebrne” byłoby lepszym określeniem. W dłoni
trzymał jakąś książkę, po znaczku na tylniej części okładki domyśliła się, że
nie było to nic przyzwoitego. Mężczyzna chyba zauważył, ze przygląda się
książce bo schował ją za plecy i zaśmiał się nerwowo podnosząc drugą dłoń i
drapiąc się w tył głowy. Izumo pomachał do człowieka, którego nazywał Kakashi,
i ruszył dalej. Ame myślała chwile o mężczyźnie, jej ciekawskość go
zawstydziła, trochę jej głupio, ale z drugiej strony skoro się wstydzi tego co
czyta to po co paraduje z tym przez środek wioski?!
-To tutaj- z zamyśleń wyrwał ją głos Izumo. Stali przed wysokim budynkiem. Izumo otworzył jej drzwi i zaprosił do środka. Poprowadził ją korytarzem w głąb budynku, następnie schodami na kolejne piętra, Az dotarli do celu. Stanęli przed drzwiami na których wisiała plakietka z napisem- Hokage. Izumo zapukał niezbyt głośno, ale wciąż stanowczo. Usłyszeli kobiecy głos- proszę. Izumo otworzył drzwi i przestąpił próg.
-Przyprowadzam gościa spoza wioski, nazywa się Atsui Ame, podobno jej pani oczekuje.- Ame słysząc swoje imię przestąpiła nerwowo z nogi na nogę i podrapała się po nosie. Musiała zająć czymś chociaż jedną rękę, tak się denerwowała, nie wiedziała jak się zachować wobec Hokage. Powinna ukłonić się jak cesarzowi? A może podać rękę? Czy tylko powiedzieć dzień dobry?- Tak- odpowiedziała Tsunade po namyśle- rzeczywiście czekam na kogoś takiego, choć już prawie o tym zapomniałam. Niech wejdzie.
Izumo zrobił miejsce i gestem dłoni wskazał Ame by weszła. Dziewczyna powolnym krokiem weszła do pomieszczenia. Było obszerne, ładne choć trochę surowe. Naprzeciwko drzwi stało biurko zawalone dużą ilością, zapewne ważnych papierów. Za nim siedziała kobieta. Wydawała się młoda, jednak z jej oczu biło doświadczenie, stanowczość. Miała blond włosy związane luźno w dwa niskie kucyki oraz dziwny, niebieski znak na czole. Co oznaczał? Ame nie wiedziała. Kobieta przyglądała jej się badawczo podpierając brodę rękoma.
-Zostaw nas Izumo, zaczekaj za drzwiami- powiedziała Piąta i ponownie spojrzała na Ame, Gdy drzwi za Izumo zamknęły się, przemówiła- długo trzeba było na Ciebie czekać. Podejdź bliżej.
-Osaka jest daleko proszę pani, musiałam jeszcze przygotować się do podróży.
-Taak, Osaka…
-Wie pani gdzie jest Osaka?- zapytała z nadzieją.
-Nie mam zielonego pojęcia.- odpowiedziała Tsunade- Ponad miesiąc temu otrzymałam list- zaczęła- na który niezwłocznie odpowiedziałam. Twoja matka zdawała się być zdesperowana.
-Wysyłała wcześniej listy do Wiosek Ukrytej Mgły, Piasku, Dźwięku i innych, wszyscy odmówili. Konoha była jej ostatnią nadzieją.- Powiedziała Ame.
-Rozumiem. Twoja matka pisze, że posiadasz moc, której ona nie rozumie i której w swoim otoczeniu nie jesteś w stanie rozwijać. Zdaje się, ze jesteś rybą na bezrybiu- kontynuowała Tsunade- dalej mówi, że to wynik błędu jej młodości. Nie, bynajmniej nie nazywa błędem Ciebie, co najwyżej Twojego ojca…
-Nie znałam mojego ojca- odparła cicho dziewczyna
-Tak, to też mi wyjaśniła.- odpowiedziała- więc tak. Jesteś tu bo ja zgodę wyraziłam, nie wiem właściwie dlaczego- po tych słowach zmierzyła Ame z góry na dół- ale skoro powiedziałam A, to powiem i B i zdania nie zmienię. Zdajesz sobie sprawę, że w tej wiosce najmniejsze dzieci posiadają więcej umiejętności i doświadczenia niż ty?- zapytała Tsunade.
-Ta-tak- odpowiedziała lekko zmieszana i zawstydzona.- tak.
-Twój trening nie będzie łatwy. Musisz nauczyć się wszystkiego, od podstaw, które jak wspominałam znają dzieci z Ukrytych Wiosek- powiedziała Piąta- shinobi w Twoim wieku są już w przeważającej ilości juoninami, ty nie jesteś nawet geninem. Wysyłanie Cię do szkoły raczej nie ma sensu. Nie wyobrażam sobie Ciebie w jednej ławce z dziewięciolatkami.-kontynuowała- udasz się teraz do mieszkania w którym będziesz mieszkać na czas treningu. Przyjdziesz tu jutro, muszę zastanowić się w jaki sposób rozwiązać tę sytuację.
-Dobrze- potwierdziła Ame
-To tutaj- z zamyśleń wyrwał ją głos Izumo. Stali przed wysokim budynkiem. Izumo otworzył jej drzwi i zaprosił do środka. Poprowadził ją korytarzem w głąb budynku, następnie schodami na kolejne piętra, Az dotarli do celu. Stanęli przed drzwiami na których wisiała plakietka z napisem- Hokage. Izumo zapukał niezbyt głośno, ale wciąż stanowczo. Usłyszeli kobiecy głos- proszę. Izumo otworzył drzwi i przestąpił próg.
-Przyprowadzam gościa spoza wioski, nazywa się Atsui Ame, podobno jej pani oczekuje.- Ame słysząc swoje imię przestąpiła nerwowo z nogi na nogę i podrapała się po nosie. Musiała zająć czymś chociaż jedną rękę, tak się denerwowała, nie wiedziała jak się zachować wobec Hokage. Powinna ukłonić się jak cesarzowi? A może podać rękę? Czy tylko powiedzieć dzień dobry?- Tak- odpowiedziała Tsunade po namyśle- rzeczywiście czekam na kogoś takiego, choć już prawie o tym zapomniałam. Niech wejdzie.
Izumo zrobił miejsce i gestem dłoni wskazał Ame by weszła. Dziewczyna powolnym krokiem weszła do pomieszczenia. Było obszerne, ładne choć trochę surowe. Naprzeciwko drzwi stało biurko zawalone dużą ilością, zapewne ważnych papierów. Za nim siedziała kobieta. Wydawała się młoda, jednak z jej oczu biło doświadczenie, stanowczość. Miała blond włosy związane luźno w dwa niskie kucyki oraz dziwny, niebieski znak na czole. Co oznaczał? Ame nie wiedziała. Kobieta przyglądała jej się badawczo podpierając brodę rękoma.
-Zostaw nas Izumo, zaczekaj za drzwiami- powiedziała Piąta i ponownie spojrzała na Ame, Gdy drzwi za Izumo zamknęły się, przemówiła- długo trzeba było na Ciebie czekać. Podejdź bliżej.
-Osaka jest daleko proszę pani, musiałam jeszcze przygotować się do podróży.
-Taak, Osaka…
-Wie pani gdzie jest Osaka?- zapytała z nadzieją.
-Nie mam zielonego pojęcia.- odpowiedziała Tsunade- Ponad miesiąc temu otrzymałam list- zaczęła- na który niezwłocznie odpowiedziałam. Twoja matka zdawała się być zdesperowana.
-Wysyłała wcześniej listy do Wiosek Ukrytej Mgły, Piasku, Dźwięku i innych, wszyscy odmówili. Konoha była jej ostatnią nadzieją.- Powiedziała Ame.
-Rozumiem. Twoja matka pisze, że posiadasz moc, której ona nie rozumie i której w swoim otoczeniu nie jesteś w stanie rozwijać. Zdaje się, ze jesteś rybą na bezrybiu- kontynuowała Tsunade- dalej mówi, że to wynik błędu jej młodości. Nie, bynajmniej nie nazywa błędem Ciebie, co najwyżej Twojego ojca…
-Nie znałam mojego ojca- odparła cicho dziewczyna
-Tak, to też mi wyjaśniła.- odpowiedziała- więc tak. Jesteś tu bo ja zgodę wyraziłam, nie wiem właściwie dlaczego- po tych słowach zmierzyła Ame z góry na dół- ale skoro powiedziałam A, to powiem i B i zdania nie zmienię. Zdajesz sobie sprawę, że w tej wiosce najmniejsze dzieci posiadają więcej umiejętności i doświadczenia niż ty?- zapytała Tsunade.
-Ta-tak- odpowiedziała lekko zmieszana i zawstydzona.- tak.
-Twój trening nie będzie łatwy. Musisz nauczyć się wszystkiego, od podstaw, które jak wspominałam znają dzieci z Ukrytych Wiosek- powiedziała Piąta- shinobi w Twoim wieku są już w przeważającej ilości juoninami, ty nie jesteś nawet geninem. Wysyłanie Cię do szkoły raczej nie ma sensu. Nie wyobrażam sobie Ciebie w jednej ławce z dziewięciolatkami.-kontynuowała- udasz się teraz do mieszkania w którym będziesz mieszkać na czas treningu. Przyjdziesz tu jutro, muszę zastanowić się w jaki sposób rozwiązać tę sytuację.
-Dobrze- potwierdziła Ame
Na rozkaz
Tsunade Izuma prowadził ją do miejsca w którym miała zamieszkać ”na czas
treningu” jak powiedziała Tsunade. Ile to potrwa? – zastanawiała się w myślach.
Poprowadził ją po schodach jakiegoś budynku, przed drzwiami do jej mieszkania
podał jej klucz, po czym pożegnał się i odszedł. Ame odkluczyła drzwi po czym
rozejrzała się dookoła. Na drzwiach obok jej mieszkania widniał napis „Uzumaki
Naruto”. Ame weszła do mieszkania.
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Tytułem wstępu
Witam serdecznie.
Blog jest w trakcie tworzenia dlatego proszę o cierpliwość i
nie dziwienie się pustce jaka tu panuje. Potrzebuje trochę czasu by go ogarnąć
i przygotować posty.
Teraz opowiem wam tylko o czym będzie ten blog.
Głównie postaram się przedstawić wam historie bohaterki nie występującej ani w
mandze, ani w anime Naruto. Wymyśliłam całkiem nową postać głównie dlatego, ze
bohater z którym chcę ją połączyć- Kakashi, nie ukrywam mój ulubiony, nie ma w
mandze czy anime swojego wyraźnego paringu (prócz malutkiego wątku z jednego
odcinka), nie potrafię również sama połączyć go z istniejąca już postacią jak
robi to wielu tworząc blogi KakuxSaku czy inne.
Jako, że historia ta będzie odcinkowa, rozwijać się będzie powoli i nie w każdym
rozdziale może się trafić hentaiowy wątek, to byście zboczuchy ( ;) ) się nie
nudzili, to w międzyczasie będę zamieszczać opowiadanka jedno-postowe z różnymi
znanymi bądź mniej znanymi paringami, planuje jednak paringi konwencjonalne, bez Yuri, Yaoi czy innych odmian (chyba, ze zmienię zdanie).
Także pozdrawiam i proszę o cierpliwość, która mam nadzieję wam się opłaci.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



