Etykiety

środa, 15 stycznia 2014

SHIKA X TEMARI- PRAWDZIWE PRZEZNACZENIE TECHNIKI CIENIA

Poniżej prezentuje obiecane pojedyńcze opowiadanie, na początek moja ulubiona para. Nie ukrywam, ze mam nadzieję,że i w mandze i anime zostaną połączeni. Pasują do siebie ;)
Pozdrawiam, mam nadzieję, że się spodoba. Mile widziane komentarze.
ps: na końcu pare obrazków, które nie są mojego autorstwa. Znalezione w internecie.


**************************************************************************************************************************

SHIKA X TEMARI- PRAWDZIWE PRZEZNACZENIE TECHNIKI CIENIA



To mnie w ogóle nie rusza!- pomyślała Temari przecząc własnym uczuciom. Parę minut temu wstała po nieprzespanej nocy (właściwie przespała tylko godzinę, jednak dziwny, niezrozumiały sen wyrwał ją brutalnie z objęć morfeusza a myśli nie pozwoliły jej już zmrużyć oka), ostatniej w Konosze, a teraz snuje się po pokoju w tę i z powrotem. Właśnie to ją tak męczy? Ostatni dzień w wiosce Ukrytego Liścia? Od paru tygodni była w niej by pomóc w organizacji egzaminu na chunina. Nie chciała jechać, nie lubiła opuszczać braci, zostawiać ich samych. Czuła, że bez niej w pobliżu nic nie będzie pod należytą kontrolą. A teraz czuła to samo co wtedy gdy miała tu jechać. Wtedy nie chciała opuszczać Piasku, teraz coś sprawia, ze nie chce opuszczać Liścia. To uczucie ją wkurzało.
Ruszyła w stronę łazienki, odkręciła kurek prysznica i zaczęła powoli zdejmować podkoszulkę i spodenki w których spała. A przynajmniej w których powinna spać gdyby mogła zasnąć. Całkiem już naga wślizgnęła się pod prysznic. Nie ustawiła zbyt ciepłej wody, chciała ochłonąć. Chłodne strugi owinęły jej nagie ciało wywołując dreszcze i gęsią skórkę, ale wraz jak spływały do brodzika, spływały z nimi problemy i stres. Oparła się dłońmi o ścianę, zamknęła oczy, chciała się wyciszyć. Jej sutki stwardniały od zimna co sprawiło, ze każdy kolejny strumień wody po nich spływający drażnił je wywołując przyjemne uczucie. Temari obróciła się i oparła plecami o ścianę, strumienie wody, które wcześniej rozbijały się o jej kark i lekko spływały na piersi, teraz z całym impetem uderzały w jej nabrzmiałe sutki, przyjemne uczucie wzmogło się. Poczuła przyjemne mrowienie w niższych partiach ciała. Położyła dłonie na piersiach, podrażniła delikatnie palcami sutki po czym ścisnęła je lekko, przyjemne uczucie wydarło z jej ust jęk.  Nagle podniecenie zastąpił niepokój, przypomniała sobie sen, a właściwie koszmar, który w nocy obudził ją i nie pozwolił już zasnąć. Szła ulicami Konohy podążając za Shikamaru Nara, chuninem, który odpowiedzialny był za opiekę nad nią w czasie przygotowań do egzaminu, miał ją oprowadzać, pilnować by się nie nudziła, nie zgubiła i by mogła bez przeszkód wypełniać swoje obowiązki. Shikamaru zaprowadził ja we śnie do budynku w którym często przebywali, omawiali organizacyjne sprawy egzaminu na chunina. Odwrócił się do niej plecami i podszedł do biurka na którym leżały różne papiery, dane uczestników z różnych wiosek.  Przeglądał je powoli jakby się nad czymś zastanawiając. Nagle odwrócił się gwałtownie i wykonał pieczęć łapiąc ją w cień, odbierając możliwość ruchu.
Potrzasnęła głową odganiając natrętne myśli. To był tylko sen. Wyszła spod prysznica, zakręciła wodę i sięgnęła po ręcznik. Wytarła się dokładnie i ubrała. Na plecy zarzuciła swój wachlarz i wyszła.  Była jak zwykle umówiona z Shikamaru, mieli napisać dziś podsumowanie egzaminu, podpisać papiery dla nielicznej grupy nowych chuninów, to było zakończenie ich prac i jej pobytu w wiosce liścia.
Shika czekał na nią jak zwykle w pobliżu Ichiraku Ramen.
-Witaj- powiedział- dziś ostatni dzień. Jakie to denerwujące.
-Tak- odpowiedziała- gdy wszystko zamkniemy i zdamy raport Tsunade, od razu ruszam w drogę do Piasku.- Shikamaru spojrzał na nią
-Skąd ten pospiech?- zaśmiał się nerwowo drapiąc w tył głowy
-Stęskniłam się za braćmi- powiedziała- kto wie co zastane po tak długiej nieobecności, pewnie wielki krater w miejscu mojego domu, poza tym co mnie tu trzyma?- dodała
-No tak, racja. Chodźmy- powiedział Shika, odwrócił się i ruszył przed siebie.
Temari ruszyła za nim, dziwna znajomość tej sceny sprawiła, że podbiegła kawałek stając obok niego i wyrównując krok. Nie chciała iść za nim, chciała iść obok niego. Pokonali kilka uliczek, przechodząc obok kwiaciarni Ino pomachali jej serdecznie i ruszyli dalej. W końcu znaleźli się na miejscu, weszli do pomieszczenia. Biurko wypełniały papiery dla chuninów, arkusze do raportów oraz puste kartki na sprawozdania. Jednak i to wydało jej się znajome. Shikamaru podszedł do biurka stając do niej plecami. Cholera- zaklęła w myślach i cofnęła się o krok, po czym również w myślach zaśmiała się ze swojej głupoty. Co z tego, że w pewien sposób to się spełnia skoro on powtarza tylko to co robi codziennie od paru tygodni. Zawsze idą tu tą samą drogą, zawsze podchodzi do biurka i przegląda papiery, które podsyła im Tsunade i organizatorzy. Nie ma w tym nic dziwnego, to wszystko jest tak monotonne i powtarzalne, że nie ma nic dziwnego także w tym, że aż się jej to przyśniło. Jednak wtedy stało się coś czego się nie spodziewała. A może jednak się spodziewała? Shikamaru odwrócił się nagle i gwałtownie po czym krzyknął:
-Kage Mane no jutsu!- Temari próbowała jeszcze odskoczyć ale nie mogła, cień złapał ją szybko i unieruchomił w miejscu. Spojrzała na Shikamaru z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Co się do cholery dzieje?- pomyślała.
-Co ty wyprawiasz!?- wrzasnęła
-Musisz się tak drzeć? To takie kłopotliwe. Mam ci zatkać usta?- zapytał, po czym wymówił kolejną technikę-  Kage Yose no jutsu! Z ziemi wyskoczyły pojedyncze, przypominające macki cienie. Oplotły na chwilę ciało Temari po czym oddaliły się i wycelowały w nią. To wciąż część snu, już to widziała, widziała jak macki oplatają ją, oddalają się i w końcu atakują przeszywając jej ciało jak miecze. Widziała jak krew tryska jej z ust, jak wypływa z ran. Ale dlaczego?
Jednak ta partia snu, partia ran, krwi, partia śmierci nie powtórzyła się. Stało się zupełnie co innego. Cień Kage Yose no Jutsu Shikamaru ślizgnął się po jej łydce zostawiając po sobie przyjemne, ciepłe mrowienie. Przeniósł się na udo i zniknął pod spódniczką. Co on do cholery wyprawia?- Temari nie wiedziała co myśleć. Shikamaru zerwał cieniem jej spódniczkę i bluzkę zostawiając ją w samej bieliźnie. Temari krzyknęła zaskoczona.
-C-co ty robisz!- wrzasnęła- przestań natychmiast!
-Hmm jakie to kłopotliwe. Nie możesz być cicho lub po prostu przyznać, że tego chcesz?- zapytał Shikamaru, lecz wcale nie oczekiwał odpowiedzi. Jego cień ponownie przesunął się po udzie, lecz tym razem bokiem ciała i wsunął się za szew z boku majtek Temari. Naciągną je mocno, aż w końcu zerwał je, po pokoju rozniósł się dźwięk pękających szwów bielizny oraz pisk dziewczyny. Stała przed nim już prawie całkiem naga. Miała na sobie  tylko buty i stanik. Na jej twarzy pojawił się rumieniec, właściwie prawie cała jej twarz zrobiła się czerwona.
-Shikamaru..
-Takie to kłopotliwe, ale lubię gdy wymawiasz moje imię.
Temari zamarła. Nie wiedziała co ma zrobić, nie wiedziała nawet co chce zrobić. Nawet nie zauważyła jak Shikamaru znalazł się przy niej, twarzą w twarz, tak niedorzecznie blisko. Czuła na ustach jego oddech, jego oczy patrzyły prosto w jej oczy. Zadrżała gdy poczuła cień na swojej kobiecości. Nie. To nie był cień. To było coś cieplejszego- jego dłoń. Domyśliła się, że skoro dotyka ją, to nie trzyma jej już w jutsu, nie zrobiła jednak nic gdy przesuwając palcem od góry do dołu zagłębiał się między jej dolne wargi. Nie zrobiła nic gdy podrażnił jej łechtaczkę raz, drugi i trzeci. Nie zrobiła nic poza wydawaniem cichych westchnięć. Mimo całej niedorzeczności sytuacji, jej nagłości, tego, że w pewnym sensie została zmuszona by stać tu teraz, naga- poczuła się na miejscu, poczuła, że jest gdzie powinna być. Palec Shikamaru zbliżał się coraz bardziej do wejścia jej dziurki, drażnił się z nią gdy myślała, ze już będzie wewnątrz, a on cofał się. W końcu włożył palec do jej wnętrza ani na chwile nie spuszczając wzroku z jej oczu. Obserwował jej reakcje gdy dołożył drugi palec i zaczął poruszać dłonią w jej wilgotnym wnętrzu. Tak, Temari była podniecona i wilgotna, strach, złość- te uczucia całkowicie ustąpiły dając miejsce pożądaniu które nieznośnie paliło w podbrzuszu.
-Shikamaru- powiedziała Temari cicho i zarzuciła mu ręce na szyję po czym pocałowała go w usta. Shikamaru wsunął język do jej ust pogłębiając pocałunek, wyciągnął palec z jej wnętrza i objął rękoma w pasie przyciągając dziewczynę do siebie. Temari sięgnęła do zapięć jego kamizelki, która szybko wylądowała na podłodze, a zaraz za nią czarna koszulka chłopaka. Dłonie Temari gładziły jego brzuch, błąkały się po cudownych mięśniach brzucha i ramion. A wydawał się takim mikrym chudzielcem- pomyślała. Ręce Shikamaru powędrowały wyżej, do zapięcia jej stanika uwalniając  jej piersi. Natychmiast złapał za jedną, oderwał usta od jej ust i przywarł do sterczącego sutka.  Temari zachłystnęła się powietrzem. W końcu Shikamaru podniósł Temari jakby była lekka jak piórko i zaniósł w stronę biurka. Jednym ruchem zrzucił leżące na nim papiery i położył na nim dziewczynę. Rozchylił jej nogi i zanurkował między nie głową. Temari krzyknęła przeciągle gdy jego usta i język zetknęły się z jej kobiecością, Shika całował ją i lizał na przemian, zasysając się od czasu do czasu. W końcu wstał, złapał ją w pasie i przesunął na brzeg biurka. Ściągną spodnie, jego penis był sztywny i twardy, wzwód był już nieznośnie bolesny. Nakierował dłonią na wejście do jej pochwy i pchnął zdecydowanie. Początkowo zagłębił się jedynie odrobinę, jednak z każdym wycofaniem i kolejnym pchnięciem wchodził coraz głębiej aż w końcu ich uda zetknęły się. Pomieszczenie wypełniły odgłosy jęków, pocałunków i mlaśnięć. Shikamaru wiedział, że nie wytrzyma zbyt długo, ale nie musiał, gdy tylko Temari doszła wbijając mu paznokcie w plecy, Shikamaru przyśpieszył by wyjść całkiem przed samym finałem. Jego sperma zalała brzuch zmęczonej Temari.
-Wyjedziesz?- zapytał Shikamaru gdy leżeli już na podłodze przykryci kocem.
-Tak- odpowiedziała- Shikamaru podniósł się na łokciu i spojrzał na nią ze zdziwieniem. Temari odpowiedziała uśmiechem, pogładziła go po policzku.
-Ale wrócę- dodała- do Ciebie. Jak najszybciej.
-Mamy raport do zrobienia- powiedział chłopak
-Wiec do roboty!- odparła Temari





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz