Zamieszczając opowiadanie o Shikamaru i Temari, zamieściłam również obrazki, które nie były mojego autorstwa, co zaznaczyłam. Nie ukrywam jednak,że staram się nauczyć rysowania mangi i dziś chciałabym przedstawić wam Ame w formie szkicu. Nie są to może wysokie loty, ale dopiero się uczę. Wszyscy wiemy jak wyglądają postacie z Naruto, jednak Ame w tym świecie jest nowa, a by wyobraźnia mogła działać trzeba nadać jej kształt. Mam nadzieję,że nie będzie to całkowita porażka.
Pozdrawiam
piątek, 24 stycznia 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
JIRAYIA X TSUNADE – ERO SENIN SPEŁNIA MARZENIE
Witajcie.
Prezentuję dziś kolejne pojedyńcze opowiadanie. W weekend lub zaraz po można spodziewać się kolejnego rozdziału Ame no kaminari.
Prezentuję dziś kolejne pojedyńcze opowiadanie. W weekend lub zaraz po można spodziewać się kolejnego rozdziału Ame no kaminari.
Pozdrawiam H.H
*******************************************************************************************************
JIRAYIA
X TSUNADE – ERO SENIN SPEŁNIA MARZENIE
Podróżował po świecie od zakończenia trzeciej wielkiej wojny
ninja. Poszukiwał wielu rzeczy- ucznia z przepowiedni, który zmieni świat,
natchnienia by pisać swoje książki, które ostatecznie nie odniosły wielkiego
sukcesu i w końcu poszukiwał zapomnienia. Zapomnienia o kobiecie, która od
dzieciństwa była jego najskrytszym marzeniem- płaska Tsunade- jak nazywał ją
gdy chciał by zwróciła na niego uwagę- i działało, choć nie o taką uwagę mu
chodziło. Teraz nie mógłby jej tak już nazwać i nawet nie chodzi o to, że guz
którego by mu nabiła byłby boleśniejszy i gorszy w skutkach niż te z
dzieciństwa- Tsunade nie była po prostu już płaska. Jirayia zaśmiał się w duchu
na te wspomnienia i podniósł szklaneczkę z sake do ust. Nieosiągalne marzenie. Senin
kupił jeszcze butelkę sake , wyszedł z baru i ruszył przed siebie. Noc była
piękna, gwieździsta, z pięknym, okrągłym księżycem na niebie. Pijąc prosto z butelki nawet nie spostrzegł
się jak znalazł się pod budynkiem w którym mieścił się gabinet Hokage.
Mężczyzna przeskoczył niski murek i wzdłuż ściany przeszedł na bok budynku.
Kilkoma susami wskoczył na drzewo na które wchodził już wiele razy. Spojrzał w
okno znajdujące się na przeciw drzewa. Tsunade, siedząc tyłem do okna jak
zwykle pochłonięta była papierami. Nigdzie nie widział Shizune, która zawsze
znajduje się w pobliżu Piątej.
-Długa będziesz tam siedział czy wejdziesz w końcu tym oknem, skoro drzwi nie potrafisz używać- powiedziała nagle Tsunade nie odwracając się nawet, nie odrywając dłoni od papierów.
-Jak zawsze czujna! Wyczułaś moją niezwykłą czakrę?- zagaił Jirayia
-Nie- odpowiedziała, po czym dodała z powagą w głosie-śmierdzisz sake.
-Jak zwykle cięty język. Cała Ty. Na równi piękna i wredna- powiedział Jirayia i wskoczył przez okno do pomieszczenia.
-Jak zwykle upierdliwy- burknęła pod nosem
-Mogę iść, jeśli ci przeszkadzam- powiedział urażonym głosem, lecz w rzeczywistości tylko udawał.
-Po co przyszedłeś?- Zapytała. Od dzieciństwa ją irytował, zawsze za nią, blisko jak cień ze swoimi komentarzami, niewybrednymi żartami o jej biuście, a raczej jego braku. Tyle razy już doprowadził ją do takiego szału, że sprała go na kwaśne jabłko, a mimo to czuła się z nim związana, do końca życia. Byli przyjaciółmi i choć byli różni to jednak tak bardzo do siebie podobni. Gdy okoliczności sprawiały, że długo się nie widzieli, często go wspominała, myślała o nim, zastanawiała się co takiego robi. Kiedyś trafiły jej w ręce jego książki, od razu wiedziała, ze nigdy się nie zmieni. Patrzyła teraz na niego. Ona sama zatrzymała swoją młodość, ktoś kto jej nie znał, nie byłby w stanie powiedzieć w jakim jest wieku. Jirayia nawet nie starał się ukryć swojego wieku. Jego włosy w prawdzie zawsze były białe, teraz jednak pasowały do tych kilku zmarszczek na jego twarzy. Był bardzo męski, tego nie dało się ukryć. Czasem zastanawiała się, czy gdyby wszystko potoczyło sie inaczej, to czy może byłaby szczęśliwa do tej pory u boku tego mężczyzny, które przez całe swoje życie potrafiła postrzegać tylko jako swojego przyjaciela? Odgoniła te myśli, przeszłości nic już nie zmieni, a przyszłość należy do młodych, nie do niej czy Jirayii. Ale mimo to zastanawiała się, co stałoby się gdyby nie poznała, pokochała a później straciła Dana. Miłość jej życia.
-Piłem sobie w barze i wspominałem stare czasy i tak pomyślałem, że po co mam pić sam skoro wiecznie zapracowana Tsunade na pewno z chęcią wypije ze mną- powiedział, był już trochę podchmielony, jego język się plątał ale wciąż myślał trzeźwo. Tsunade uśmiechnęła się, pierwszy raz od kiedy Jirayia tu przyszedł. Mężczyzna również się wyszczerzył, wiedział, ze osiągną swój cel.
-Z chęcią- powiedziała Piąta- ale bez smucenia o starych czasach!
-Tylko wesołe rozmowy- powiedział Jirayia przykładając dłoń do serca na znak, ze mówi szczerze.
Usiedli wygodnie na kanapie stojącej przy ścianie po boku biurka, Jirayia nalał sake do szklanek które podała mu Tsunade i postawił butelkę na pobliskim stoliku.
-Nauczyłem dziś Naruto nowej techniki- powiedział- chłopak szybko się uczy choć czasem zdaje się być całkiem bez rozumu.
-Całkiem jak ty!- powiedziała Tsunade
-Bez złośliwości płaska - Tsunade!
-Jirayia!
-No tak, przepraszam cycata Tsunade- poprawił się Jirayia i wybuchł głośnym śmiechem. Kobieta spoważniała na chwilę, zastanawiała się czy nie zdzielić go po raz kolejny w ich życiu, ale zrezygnowała. Jirayia ucichł i spojrzał na poważną twarz kobiety. Znów to poczuł, bicie serca, suchość w ustach. Była taka piękna, była jego ideałem. Przez lata zdobył tak wiele kobiet jednak to właśnie jej pragnął, choć ze wszystkich sił starał się stłumić to uczucie. Teraz jednak był zbyt blisko niej i zbyt ośmielony alkoholem by nad sobą zapanować. Szybkim ruchem złapał twarz Tsunade i przycisnął usta do jej warg. Ten ruch tak bardzo zaskoczył kobietę, ze przez chwile patrzyła tylko wybałuszonymi oczyma na bliskość jego twarzy jednak po chwili oprzytomniała. Jirayia oderwał się od niej i spojrzał głęboko w oczy. Nie zaprotestowała gdy ponownie przylgnął do jej ust, a nawet rozchyliła je lekko by wpuścić jego język do środka. Zapragnęła tej delikatnej pieszczoty od człowieka przed którym zawsze się wzbraniała. Jego język dotknął lekko jej języka, przesunął się po nim a potem dotknął podniebienia. Dawno tego nie robiła, nie całowała się z mężczyzną, ani z żadnym się nie kochała odkąd straciła Dana. Pamięć o nim jej nie pozwalała na jakiekolwiek zbliżenia. Teraz jednak nawet o nim nie pomyślała, w jej głowie rozbrzmiewało tylko jedno imię- Jirayia. Mężczyzna zachęcony odwzajemnionym pocałunkiem położył dłoń na kolanie partnerki, czuł je dokładnie przez cienki materiał spodni. Jego druga dłoń powędrowała w stronę piersi, odchylił bluzkę wydostając jedną z półkul na wierzch. Tsunade westchnęła czując palce Jirayii na swoim sutku, mężczyzna oderwał się od jej ust i przylgną do piersi. Już pocałunek był czymś o czym często nie śmiał marzyć a teraz ssał, lizał i przygryzał jej cudowną pierś słuchając jak ta jęczy cicho z rozkoszy. Nie przerywając pieszczot rozwiązał jej bluzkę i zdjął ją całkiem, przesunął usta do jej szyi i napierając ciałem na jej ciało zmusił by się położyła. Usiadł przed nią, wziął najpierw jedną a potem druga stopę w dłoni powoli ściągnął jej buty a następnie rozpiął i ściągną jej spodnie. Jirayia zaśmiał się cicho- nie miała pod spodem bielizny. Szybko zrzucił z siebie ubranie i wrócił do kochanki. Rozchylił jej nogi i zanurkował między nie przywierając ustami do łechtaczki, zaskoczona kobieta wciągnęła powietrze- zapomniała już jakie to cudowne uczucie. Jirayia przesunął językiem po najczulszym punkciku kobiety i nie przerywając podniósł wzrok napotykając jej oczy. To co w nich zobaczył zmobilizowało go do dalszych działań, pożądanie, Tsunade płonęła. Wsunął język do jej wnętrza, zrobił to jednak tylko na chwile by za moment zastąpić go palcem, najpierw jednym potem dwoma. Tsunade pojękiwała cicho, robiła się coraz bardziej mokra gdy ten jednocześnie pieścił ustami jej łechtaczkę i jej wnętrze palcami. Gdy przerwał poczuła pustkę, nie trwała ona jednak długo. Jirayia zawisł nad nią i potarł jej kobiecość swoim twardym penisem. Kobieta spojrzała mu w oczy, jej wzrok krzyczał, błagał o wypełnienie. Nakierował członek dłonią na jej dziurkę i pchną mocno, zanurzył się z głośnym mlaśnięciem. Otuliła go wilgotna ciasność, tak cudowna, że mógłby spędzić w niej wieczność. Wnętrze kobiety jego marzeń. Tsunade jęknęła, wypełniał ją tak bardzo, jakby pasował idealnie, jakby był dla niej stworzony. Uświadomił sobie, że zastygł w bezruchu, Tsunade patrzyła na niego z oczekiwaniem. Pochylił się i złączył z nią w pocałunku jednocześnie poruszając się w niech. Najpierw powoli a potem coraz szybciej i szybciej wbijał się i wycofywał prawie do końca by wrócić z większym impetem. Kobieta pod nim wydawała stłumione pocałunkiem dźwięki rozkoszy, jej język tańczył w jego ustach, dłonie gładziły jego nagie plecy by po chwili wbić paznokcie w spazmie orgazmu. Otworzyła przymknięte wcześniej oczy i odepchnęła Jirayię od siebie tak, ze zaskoczony upadł na plecy. Pochyliła się nad jego kroczem i wzięła w dłoń wciąż niezaspokojony członek wilgotny od ich zmieszanych sków. Spojrzała na niego wyzywająco, w jego oczach zobaczyła oczekiwanie i niecierpliwość, ale także duże podniecenie. Ucałowała delikatnie jego główkę by po chwili włożyć go całego do ust. Ruszała głową w górę i w duł, jej zaciśnięte usta i zwinny język dawały mu wiele przyjemności, zatracił się całkowicie i po chwili doszedł w jej ustach z głośnym jękiem. Tsunade poczekała, aż jej kochanek dojdzie do końca i przełknęła jego spermę. Otarła usta dłonią i położyła się obok wtulając w jego nagi tors. Oboje oddychali nierówno powoli dochodząc do siebie, miłosne zmagania bardzo ich zmęczyły.
-Tsunade- powiedział
-Jirayia- odpowiedziała
-Długa będziesz tam siedział czy wejdziesz w końcu tym oknem, skoro drzwi nie potrafisz używać- powiedziała nagle Tsunade nie odwracając się nawet, nie odrywając dłoni od papierów.
-Jak zawsze czujna! Wyczułaś moją niezwykłą czakrę?- zagaił Jirayia
-Nie- odpowiedziała, po czym dodała z powagą w głosie-śmierdzisz sake.
-Jak zwykle cięty język. Cała Ty. Na równi piękna i wredna- powiedział Jirayia i wskoczył przez okno do pomieszczenia.
-Jak zwykle upierdliwy- burknęła pod nosem
-Mogę iść, jeśli ci przeszkadzam- powiedział urażonym głosem, lecz w rzeczywistości tylko udawał.
-Po co przyszedłeś?- Zapytała. Od dzieciństwa ją irytował, zawsze za nią, blisko jak cień ze swoimi komentarzami, niewybrednymi żartami o jej biuście, a raczej jego braku. Tyle razy już doprowadził ją do takiego szału, że sprała go na kwaśne jabłko, a mimo to czuła się z nim związana, do końca życia. Byli przyjaciółmi i choć byli różni to jednak tak bardzo do siebie podobni. Gdy okoliczności sprawiały, że długo się nie widzieli, często go wspominała, myślała o nim, zastanawiała się co takiego robi. Kiedyś trafiły jej w ręce jego książki, od razu wiedziała, ze nigdy się nie zmieni. Patrzyła teraz na niego. Ona sama zatrzymała swoją młodość, ktoś kto jej nie znał, nie byłby w stanie powiedzieć w jakim jest wieku. Jirayia nawet nie starał się ukryć swojego wieku. Jego włosy w prawdzie zawsze były białe, teraz jednak pasowały do tych kilku zmarszczek na jego twarzy. Był bardzo męski, tego nie dało się ukryć. Czasem zastanawiała się, czy gdyby wszystko potoczyło sie inaczej, to czy może byłaby szczęśliwa do tej pory u boku tego mężczyzny, które przez całe swoje życie potrafiła postrzegać tylko jako swojego przyjaciela? Odgoniła te myśli, przeszłości nic już nie zmieni, a przyszłość należy do młodych, nie do niej czy Jirayii. Ale mimo to zastanawiała się, co stałoby się gdyby nie poznała, pokochała a później straciła Dana. Miłość jej życia.
-Piłem sobie w barze i wspominałem stare czasy i tak pomyślałem, że po co mam pić sam skoro wiecznie zapracowana Tsunade na pewno z chęcią wypije ze mną- powiedział, był już trochę podchmielony, jego język się plątał ale wciąż myślał trzeźwo. Tsunade uśmiechnęła się, pierwszy raz od kiedy Jirayia tu przyszedł. Mężczyzna również się wyszczerzył, wiedział, ze osiągną swój cel.
-Z chęcią- powiedziała Piąta- ale bez smucenia o starych czasach!
-Tylko wesołe rozmowy- powiedział Jirayia przykładając dłoń do serca na znak, ze mówi szczerze.
Usiedli wygodnie na kanapie stojącej przy ścianie po boku biurka, Jirayia nalał sake do szklanek które podała mu Tsunade i postawił butelkę na pobliskim stoliku.
-Nauczyłem dziś Naruto nowej techniki- powiedział- chłopak szybko się uczy choć czasem zdaje się być całkiem bez rozumu.
-Całkiem jak ty!- powiedziała Tsunade
-Bez złośliwości płaska - Tsunade!
-Jirayia!
-No tak, przepraszam cycata Tsunade- poprawił się Jirayia i wybuchł głośnym śmiechem. Kobieta spoważniała na chwilę, zastanawiała się czy nie zdzielić go po raz kolejny w ich życiu, ale zrezygnowała. Jirayia ucichł i spojrzał na poważną twarz kobiety. Znów to poczuł, bicie serca, suchość w ustach. Była taka piękna, była jego ideałem. Przez lata zdobył tak wiele kobiet jednak to właśnie jej pragnął, choć ze wszystkich sił starał się stłumić to uczucie. Teraz jednak był zbyt blisko niej i zbyt ośmielony alkoholem by nad sobą zapanować. Szybkim ruchem złapał twarz Tsunade i przycisnął usta do jej warg. Ten ruch tak bardzo zaskoczył kobietę, ze przez chwile patrzyła tylko wybałuszonymi oczyma na bliskość jego twarzy jednak po chwili oprzytomniała. Jirayia oderwał się od niej i spojrzał głęboko w oczy. Nie zaprotestowała gdy ponownie przylgnął do jej ust, a nawet rozchyliła je lekko by wpuścić jego język do środka. Zapragnęła tej delikatnej pieszczoty od człowieka przed którym zawsze się wzbraniała. Jego język dotknął lekko jej języka, przesunął się po nim a potem dotknął podniebienia. Dawno tego nie robiła, nie całowała się z mężczyzną, ani z żadnym się nie kochała odkąd straciła Dana. Pamięć o nim jej nie pozwalała na jakiekolwiek zbliżenia. Teraz jednak nawet o nim nie pomyślała, w jej głowie rozbrzmiewało tylko jedno imię- Jirayia. Mężczyzna zachęcony odwzajemnionym pocałunkiem położył dłoń na kolanie partnerki, czuł je dokładnie przez cienki materiał spodni. Jego druga dłoń powędrowała w stronę piersi, odchylił bluzkę wydostając jedną z półkul na wierzch. Tsunade westchnęła czując palce Jirayii na swoim sutku, mężczyzna oderwał się od jej ust i przylgną do piersi. Już pocałunek był czymś o czym często nie śmiał marzyć a teraz ssał, lizał i przygryzał jej cudowną pierś słuchając jak ta jęczy cicho z rozkoszy. Nie przerywając pieszczot rozwiązał jej bluzkę i zdjął ją całkiem, przesunął usta do jej szyi i napierając ciałem na jej ciało zmusił by się położyła. Usiadł przed nią, wziął najpierw jedną a potem druga stopę w dłoni powoli ściągnął jej buty a następnie rozpiął i ściągną jej spodnie. Jirayia zaśmiał się cicho- nie miała pod spodem bielizny. Szybko zrzucił z siebie ubranie i wrócił do kochanki. Rozchylił jej nogi i zanurkował między nie przywierając ustami do łechtaczki, zaskoczona kobieta wciągnęła powietrze- zapomniała już jakie to cudowne uczucie. Jirayia przesunął językiem po najczulszym punkciku kobiety i nie przerywając podniósł wzrok napotykając jej oczy. To co w nich zobaczył zmobilizowało go do dalszych działań, pożądanie, Tsunade płonęła. Wsunął język do jej wnętrza, zrobił to jednak tylko na chwile by za moment zastąpić go palcem, najpierw jednym potem dwoma. Tsunade pojękiwała cicho, robiła się coraz bardziej mokra gdy ten jednocześnie pieścił ustami jej łechtaczkę i jej wnętrze palcami. Gdy przerwał poczuła pustkę, nie trwała ona jednak długo. Jirayia zawisł nad nią i potarł jej kobiecość swoim twardym penisem. Kobieta spojrzała mu w oczy, jej wzrok krzyczał, błagał o wypełnienie. Nakierował członek dłonią na jej dziurkę i pchną mocno, zanurzył się z głośnym mlaśnięciem. Otuliła go wilgotna ciasność, tak cudowna, że mógłby spędzić w niej wieczność. Wnętrze kobiety jego marzeń. Tsunade jęknęła, wypełniał ją tak bardzo, jakby pasował idealnie, jakby był dla niej stworzony. Uświadomił sobie, że zastygł w bezruchu, Tsunade patrzyła na niego z oczekiwaniem. Pochylił się i złączył z nią w pocałunku jednocześnie poruszając się w niech. Najpierw powoli a potem coraz szybciej i szybciej wbijał się i wycofywał prawie do końca by wrócić z większym impetem. Kobieta pod nim wydawała stłumione pocałunkiem dźwięki rozkoszy, jej język tańczył w jego ustach, dłonie gładziły jego nagie plecy by po chwili wbić paznokcie w spazmie orgazmu. Otworzyła przymknięte wcześniej oczy i odepchnęła Jirayię od siebie tak, ze zaskoczony upadł na plecy. Pochyliła się nad jego kroczem i wzięła w dłoń wciąż niezaspokojony członek wilgotny od ich zmieszanych sków. Spojrzała na niego wyzywająco, w jego oczach zobaczyła oczekiwanie i niecierpliwość, ale także duże podniecenie. Ucałowała delikatnie jego główkę by po chwili włożyć go całego do ust. Ruszała głową w górę i w duł, jej zaciśnięte usta i zwinny język dawały mu wiele przyjemności, zatracił się całkowicie i po chwili doszedł w jej ustach z głośnym jękiem. Tsunade poczekała, aż jej kochanek dojdzie do końca i przełknęła jego spermę. Otarła usta dłonią i położyła się obok wtulając w jego nagi tors. Oboje oddychali nierówno powoli dochodząc do siebie, miłosne zmagania bardzo ich zmęczyły.
-Tsunade- powiedział
-Jirayia- odpowiedziała
Marzenia się spełniają- pomyślał Jirayia
Oboje zasnęli na długie godziny.
Oboje zasnęli na długie godziny.
niedziela, 19 stycznia 2014
AME NO KAMINARI-ROZDZIAŁ 2- ERO SENSEI
Tak jak obiecałam prezentuje drugi rozdział opowiadania, które posiada już tytuł- Ame no kaminari- mam nadzieję, że brzmi dobrze ;) W rozdziale ponownie brak jest wątków erotycznych, nasi bohaterowie dopiero się poznają, nie mogę rzucić ich na głęboką wodę ;)
Pojedyńcze opowiadanie hentai powinno pojawić się w połowie tygodnia. Zaczyna mi się sesja, ale nie powinna mi przeszkadzać w pisaniu. Miłego czytania i proszę o komentarze, opinie.
Pozdrawiam H.H
***************************************************************************************************************************
ROZDZIAŁ
2- ERO SENSEI
Nie pasowała tu,
jej przyzwyczajenia nie mogły znaleźć w Konosze realizacji. Nie miała
telewizora, nie miała internetu. W te rzeczy uciekała, jako samotniczka bez
przyjaciół, zajmowało jej to czas, pomagało nie zwariować. Tu tego nie miała.
Jedyna nadzieja w treningu, który miał ją czekać. Miała nadzieję, że zajmie jej
czas, że będzie ciekawy i absorbujący. Jak będzie wyglądał? Hokage wczoraj nie
wiedziała, powiedziała, że musi się zastanowić. A jeśli każe jej pójść do
szkoły z małymi dziećmi? W myślach Ame pojawiła się wizja jej, siedzącej między
dziewięciolatkami, nie mieszczącej się w ławce przystosowanej do małego ciała
dziecka, ponowny koszmar szkoły, który starała się zapomnieć latami, śmiechy,
drwiny. Potrząsnęła głową chcąc odgonić myśli. Po co martwić się na zapas?
Wierzgając nogami zrzuciła z siebie kadrę, chłód poranka owiał jej ciało odziane w cienką biała podkoszulkę na ramiączkach i szorty. Różnica temperatur wywołała gęsią skórkę. Wstała i przeciągnęła się starając się pobudzić wciąż zaspane ciało. Podeszła do okna, poranek był chłodny, ale słoneczny, niebo tak czyste bez smogu wielkiego miasta w oddali. Ulice były jeszcze puste, od czasu do czasu zobaczyć można było jedną czy dwie osoby, sklepy wciąż były zamknięte. Nagle dojrzała w oddali srebrną czuprynę, mężczyzna zapatrzony był w książkę w pomarańczowej oprawie, szedł gapiąc się w nią jakby nie obchodziło go czy czasem na kogoś przypadkiem nie wpadnie.
-Zboczeniec- burknęła pod nosem Ame i rzuciła wrogie spojrzenie w stronę Kakashiego, który w tym samym momencie spojrzał w jej stronę jakby wiedziony uczuciem czyjegoś spojrzenia na sobie. Ame cofnęła się przestraszona faktem, ze została zauważona, tak jakby mężczyzna miał jednym spojrzeniem pochwycić jej myśli o nim. Odeszła od okna i ruszyła do łazienki, zrzuciła pidżamę i weszła pod prysznic. Po powrocie od Hokage nie miała siły się umyć, choć właściwie było południe, rzuciła się na łóżko i zasnęła automatycznie. Przebudziła się wieczorem po to tylko by przebrać się w pidżamę i pójść spać dalej. Teraz zmywała z siebie brud ostatnich dni. Gdy zmierzała do Konohy, zatrzymywała się jedynie na posiłki, sypiała pod gołym niebem. Teraz ciepła woda zmywała z niej brud, pot i wciąż obecne zmęczenie. Po kąpieli Ame ubrała bieliznę, czarne obcisłe getry sięgające przed kolano oraz czerwoną sukienkę bez rękawów, sięgającą do połowy uda z długimi rozcięciami po bokach. Przeczesała włosy i zaplotła w warkocz, który od czubka głowy do ramion był czarny a od ramion do pośladków biały jak śnieg. Linia przedzielająca dwa kolory jej włosów była prosta jakby była odrysowana od linijki. Włosy- jeden z powodów jej kłopotów. Kiedyś, po kolejnym dniu w szkole gdzie na cześć jej włosów nazwano ją skunksem obcięła je równo za linią pozostawiając tylko czarną część. Następnego dnia rano wrzaskiem obudziła matkę gdy przed lustrem okazało się, ze włosy odrosły idealnie takie jak były zanim wzięła nożyczki do ręki. Ame westchnęła na myśl o tym wspomnieniu. Lubiła nosić warkocz, zawijała go potem w kok chowając białą część włosów pod spodem tak, że wydawała się być jedynie czarnowłosą dziewczyną. Cieszyła się gdy mama nauczyła ją tego uczesania gdy Ame wytłumaczyła jej co spowodowało jej poranny wrzask do lustra. Obejrzała się w lustrze, wyglądała jak normalna dziewczyna, tak jak lubiła, bez żadnej oznaki nienormalności, ubrania były schludne i zwyczajne, kok skrzętnie ukrywał biel połowy jej włosów. Wczoraj też go miała gdy przybyła do Konohy, nikt nie musi wiedzieć o niej więcej niż sama pozwoli, tutaj jej włosy pewnie też byłyby czymś dziwnym.- Skoro tu jestem, mogę zacząć wszystko od nowa, stworzyć siebie od nowa- pomyślała.
Zalała wodą jedną z ostatnich zupek w proszku i zjadła w pośpiechu. Rozległo się pukanie do drzwi. Ame podeszła i otworzyła je zaciekawiona. W progu stał Izumo.
- Witaj Ame, Piąta Cię wzywa- powiedział
-Witaj, już idę- odpowiedziała i zamakając za sobą drzwi ruszyła do Hokage. Znała drogę więc Izumo pożegnał się i wrócił na posterunek przy bramie. Dopiero teraz zauważyła, ze Tsunade nie powiedziała jej o której ma się dziś wstawić. –Dobrze, ze kogoś po mnie wysłała- pomyślała dziewczyna. Nawet nie spostrzegła gdy znalazła się pod drzwiami gabinetu Hokage. Zapukała energicznie i weszła do środka gdy zza drzwi dobiegło ją przyzwolenie Piątej.
-Dzień dobry- powiedziała Ame
-Witaj- odpowiedziała Piąta i od razu przeszła do rzeczy- podjęłam co do Ciebie decyzję. Nie wyślę Cię do szkoły z dziećmi, bo jak nadmieniłam wczoraj, byłaby to głupota. Uważam, ze powinnaś mieć indywidualnego nauczyciela i dokonałam już wyboru. Trzeba nauczyć Cię podstaw, a osoba, którą wybrałam jest cierpliwa, wyrozumiała i doświadczona, a przede wszystkim posiada obecnie więcej czasu niż inni nauczyciele. Jeden z jego uczniów udał się na trening z wysokiej rangi shinobim, drugą osobę z jego grupy obecnie trenuje ja, a trzecią..a trzecia osoba z drużyny jest nieobecna. Wezwałam go juz, zaraz powinien tu być- powiedziała Tsunade i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi- proszę- powiedziała Tsunade i w drzwiach pojawił się…
-Zboczeniec!- wrzasnęła w myślach Ame. Kakashi patrzył się na nią takim wzrokiem, ze zastanawiała się czy nie powiedziała tego na głos, czy może jej mina jest tak idiotyczna?
-To Hatake Kakashi, będzie Cie uczył- powiedziała Tsunade wskazując dłonią na srebrnowłosego, po czym zwróciła się do Kakashiego- a to Atsui Ame, Twoja nowa uczennica- Kakashi spojrzał się na dziewczynę i uśmiechną się serdecznie, a przynajmniej tak jej się wydawało, maska zasłaniała usta, ale jego oczy zdawały się „uśmiechać”. Może nie będzie tak źle?- pomyślała.- To by było na tyle Ame, chcę teraz porozmawiać z Kakashim na osobności. Dowidzenia.
-Dowidzenia- powiedziała Ame i udała się w stronę drzwi
-Poczekaj na mnie przed budynkiem- rzucił za nią Hatake. Ame odwróciła się na chwile i kiwnęła głowa, po czym wyszła z pomieszczenia. Wychodząc z budynku i siadając na ławce nieopodal zastanawiała się co o tym wszystkim myśleć. Dlaczego akurat on? Jest tu od wczoraj i jako jej nauczyciel musiał trafić się jej człowiek, którego, jako jedynego zdołała zbytnio nie polubić? Może nie polubić to zbyt górnolotne określenie, ale książki, które na okrągło czyta ten mężczyzna nie wywarły na niej dobrego wrażenia. Ale z drugiej strony go przecież nie znała. Może powinna dać mu szansę? Właściwie co jej szkodzi, w końcu ma zacząć wszystko od nowa, jeśli chce by i ją polubili, to musi pokazać się z jak najlepszej strony inaczej zaprzepaści swoją szansę na normalne życie i tutaj, nawet jeśli nie wie ile czasu tu spędzi.
- Czy to o mnie tak myślisz?- przez mur myśli przebił się głos Kakashiego. Siedział obok niej na ławce, nawet nie wiedziała kiedy przyszedł.
-Nie- odpowiedziała szybko, może trochę za szybko, czym raczej potwierdziła tylko jego przepuszczenia. Na jego twarzy znów wykwitł uśmiech, co ją tylko bardziej zdenerwowało, miała ochotę na niego wrzasnąć. Bardzo często nie panowała nad emocjami, gdy ktoś jej dokuczał biła go, ale to pogarszało tylko sytuację.- Nie, zamyśliłam się, ale nie o panu.
-Nie jestem tak stary by mówić do mnie Pan, mów mi Kakashi sensei, jak każdy mój uczeń- powiedział Kakashi.
-Chyba ero sensei- burknęła pod nosem
-Słucham?- zapytał Kakashi. Nie dosłyszał czy udaje?- zastanawiała się Ame
-Nic, nic Kakashi sensei
-Dobrze , udajmy się więc na pierwszy trening.- powiedział Kakashi u ruszył przed siebie, gestem dłoni wskazując Ame by ruszyła za nim.
Wierzgając nogami zrzuciła z siebie kadrę, chłód poranka owiał jej ciało odziane w cienką biała podkoszulkę na ramiączkach i szorty. Różnica temperatur wywołała gęsią skórkę. Wstała i przeciągnęła się starając się pobudzić wciąż zaspane ciało. Podeszła do okna, poranek był chłodny, ale słoneczny, niebo tak czyste bez smogu wielkiego miasta w oddali. Ulice były jeszcze puste, od czasu do czasu zobaczyć można było jedną czy dwie osoby, sklepy wciąż były zamknięte. Nagle dojrzała w oddali srebrną czuprynę, mężczyzna zapatrzony był w książkę w pomarańczowej oprawie, szedł gapiąc się w nią jakby nie obchodziło go czy czasem na kogoś przypadkiem nie wpadnie.
-Zboczeniec- burknęła pod nosem Ame i rzuciła wrogie spojrzenie w stronę Kakashiego, który w tym samym momencie spojrzał w jej stronę jakby wiedziony uczuciem czyjegoś spojrzenia na sobie. Ame cofnęła się przestraszona faktem, ze została zauważona, tak jakby mężczyzna miał jednym spojrzeniem pochwycić jej myśli o nim. Odeszła od okna i ruszyła do łazienki, zrzuciła pidżamę i weszła pod prysznic. Po powrocie od Hokage nie miała siły się umyć, choć właściwie było południe, rzuciła się na łóżko i zasnęła automatycznie. Przebudziła się wieczorem po to tylko by przebrać się w pidżamę i pójść spać dalej. Teraz zmywała z siebie brud ostatnich dni. Gdy zmierzała do Konohy, zatrzymywała się jedynie na posiłki, sypiała pod gołym niebem. Teraz ciepła woda zmywała z niej brud, pot i wciąż obecne zmęczenie. Po kąpieli Ame ubrała bieliznę, czarne obcisłe getry sięgające przed kolano oraz czerwoną sukienkę bez rękawów, sięgającą do połowy uda z długimi rozcięciami po bokach. Przeczesała włosy i zaplotła w warkocz, który od czubka głowy do ramion był czarny a od ramion do pośladków biały jak śnieg. Linia przedzielająca dwa kolory jej włosów była prosta jakby była odrysowana od linijki. Włosy- jeden z powodów jej kłopotów. Kiedyś, po kolejnym dniu w szkole gdzie na cześć jej włosów nazwano ją skunksem obcięła je równo za linią pozostawiając tylko czarną część. Następnego dnia rano wrzaskiem obudziła matkę gdy przed lustrem okazało się, ze włosy odrosły idealnie takie jak były zanim wzięła nożyczki do ręki. Ame westchnęła na myśl o tym wspomnieniu. Lubiła nosić warkocz, zawijała go potem w kok chowając białą część włosów pod spodem tak, że wydawała się być jedynie czarnowłosą dziewczyną. Cieszyła się gdy mama nauczyła ją tego uczesania gdy Ame wytłumaczyła jej co spowodowało jej poranny wrzask do lustra. Obejrzała się w lustrze, wyglądała jak normalna dziewczyna, tak jak lubiła, bez żadnej oznaki nienormalności, ubrania były schludne i zwyczajne, kok skrzętnie ukrywał biel połowy jej włosów. Wczoraj też go miała gdy przybyła do Konohy, nikt nie musi wiedzieć o niej więcej niż sama pozwoli, tutaj jej włosy pewnie też byłyby czymś dziwnym.- Skoro tu jestem, mogę zacząć wszystko od nowa, stworzyć siebie od nowa- pomyślała.
Zalała wodą jedną z ostatnich zupek w proszku i zjadła w pośpiechu. Rozległo się pukanie do drzwi. Ame podeszła i otworzyła je zaciekawiona. W progu stał Izumo.
- Witaj Ame, Piąta Cię wzywa- powiedział
-Witaj, już idę- odpowiedziała i zamakając za sobą drzwi ruszyła do Hokage. Znała drogę więc Izumo pożegnał się i wrócił na posterunek przy bramie. Dopiero teraz zauważyła, ze Tsunade nie powiedziała jej o której ma się dziś wstawić. –Dobrze, ze kogoś po mnie wysłała- pomyślała dziewczyna. Nawet nie spostrzegła gdy znalazła się pod drzwiami gabinetu Hokage. Zapukała energicznie i weszła do środka gdy zza drzwi dobiegło ją przyzwolenie Piątej.
-Dzień dobry- powiedziała Ame
-Witaj- odpowiedziała Piąta i od razu przeszła do rzeczy- podjęłam co do Ciebie decyzję. Nie wyślę Cię do szkoły z dziećmi, bo jak nadmieniłam wczoraj, byłaby to głupota. Uważam, ze powinnaś mieć indywidualnego nauczyciela i dokonałam już wyboru. Trzeba nauczyć Cię podstaw, a osoba, którą wybrałam jest cierpliwa, wyrozumiała i doświadczona, a przede wszystkim posiada obecnie więcej czasu niż inni nauczyciele. Jeden z jego uczniów udał się na trening z wysokiej rangi shinobim, drugą osobę z jego grupy obecnie trenuje ja, a trzecią..a trzecia osoba z drużyny jest nieobecna. Wezwałam go juz, zaraz powinien tu być- powiedziała Tsunade i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi- proszę- powiedziała Tsunade i w drzwiach pojawił się…
-Zboczeniec!- wrzasnęła w myślach Ame. Kakashi patrzył się na nią takim wzrokiem, ze zastanawiała się czy nie powiedziała tego na głos, czy może jej mina jest tak idiotyczna?
-To Hatake Kakashi, będzie Cie uczył- powiedziała Tsunade wskazując dłonią na srebrnowłosego, po czym zwróciła się do Kakashiego- a to Atsui Ame, Twoja nowa uczennica- Kakashi spojrzał się na dziewczynę i uśmiechną się serdecznie, a przynajmniej tak jej się wydawało, maska zasłaniała usta, ale jego oczy zdawały się „uśmiechać”. Może nie będzie tak źle?- pomyślała.- To by było na tyle Ame, chcę teraz porozmawiać z Kakashim na osobności. Dowidzenia.
-Dowidzenia- powiedziała Ame i udała się w stronę drzwi
-Poczekaj na mnie przed budynkiem- rzucił za nią Hatake. Ame odwróciła się na chwile i kiwnęła głowa, po czym wyszła z pomieszczenia. Wychodząc z budynku i siadając na ławce nieopodal zastanawiała się co o tym wszystkim myśleć. Dlaczego akurat on? Jest tu od wczoraj i jako jej nauczyciel musiał trafić się jej człowiek, którego, jako jedynego zdołała zbytnio nie polubić? Może nie polubić to zbyt górnolotne określenie, ale książki, które na okrągło czyta ten mężczyzna nie wywarły na niej dobrego wrażenia. Ale z drugiej strony go przecież nie znała. Może powinna dać mu szansę? Właściwie co jej szkodzi, w końcu ma zacząć wszystko od nowa, jeśli chce by i ją polubili, to musi pokazać się z jak najlepszej strony inaczej zaprzepaści swoją szansę na normalne życie i tutaj, nawet jeśli nie wie ile czasu tu spędzi.
- Czy to o mnie tak myślisz?- przez mur myśli przebił się głos Kakashiego. Siedział obok niej na ławce, nawet nie wiedziała kiedy przyszedł.
-Nie- odpowiedziała szybko, może trochę za szybko, czym raczej potwierdziła tylko jego przepuszczenia. Na jego twarzy znów wykwitł uśmiech, co ją tylko bardziej zdenerwowało, miała ochotę na niego wrzasnąć. Bardzo często nie panowała nad emocjami, gdy ktoś jej dokuczał biła go, ale to pogarszało tylko sytuację.- Nie, zamyśliłam się, ale nie o panu.
-Nie jestem tak stary by mówić do mnie Pan, mów mi Kakashi sensei, jak każdy mój uczeń- powiedział Kakashi.
-Chyba ero sensei- burknęła pod nosem
-Słucham?- zapytał Kakashi. Nie dosłyszał czy udaje?- zastanawiała się Ame
-Nic, nic Kakashi sensei
-Dobrze , udajmy się więc na pierwszy trening.- powiedział Kakashi u ruszył przed siebie, gestem dłoni wskazując Ame by ruszyła za nim.
NOTKA
Witajcie.
Chciałam poinformować was,że kolejny rozdział odcinkowego opowiadania najprawdopodobniej już dzisiaj (max. jutro), mam nadzieję,że się cieszycie. Chciałabym podzielić się z wami również nowiną, wymyśliłam tytuł, który jest istotny dla fabuły, być może niektórzy się domyślą, skąd taki pomysł a jeśli nie to w trakcie kolejnych rozdziałów wszystko się wyjaśni- choć nie za szybko ;) Tytuł uzupełniłam już przy pierwszym rozdziale a brzmi on "Ame no kaminari 雨の雷" czyli po prostu deszczowy grzmot. Chciałabym zaznaczyć, ze przy wymyślaniu japońskich nazw (nowych, które nie występująnigdzie w Naruto) korzystam z translatora google, japońskiego nie znam ani trochę, dlatego jeśli popełnię jakiś błąd to z góry przepraszam, jeśli ktoś się na tym zna to prosze o upomnienie.
Pozdrawiam i do dzisiaj:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

