Tak jak obiecałam prezentuje drugi rozdział opowiadania, które posiada już tytuł- Ame no kaminari- mam nadzieję, że brzmi dobrze ;) W rozdziale ponownie brak jest wątków erotycznych, nasi bohaterowie dopiero się poznają, nie mogę rzucić ich na głęboką wodę ;)
Pojedyńcze opowiadanie hentai powinno pojawić się w połowie tygodnia. Zaczyna mi się sesja, ale nie powinna mi przeszkadzać w pisaniu. Miłego czytania i proszę o komentarze, opinie.
Pozdrawiam H.H
***************************************************************************************************************************
ROZDZIAŁ
2- ERO SENSEI
Nie pasowała tu,
jej przyzwyczajenia nie mogły znaleźć w Konosze realizacji. Nie miała
telewizora, nie miała internetu. W te rzeczy uciekała, jako samotniczka bez
przyjaciół, zajmowało jej to czas, pomagało nie zwariować. Tu tego nie miała.
Jedyna nadzieja w treningu, który miał ją czekać. Miała nadzieję, że zajmie jej
czas, że będzie ciekawy i absorbujący. Jak będzie wyglądał? Hokage wczoraj nie
wiedziała, powiedziała, że musi się zastanowić. A jeśli każe jej pójść do
szkoły z małymi dziećmi? W myślach Ame pojawiła się wizja jej, siedzącej między
dziewięciolatkami, nie mieszczącej się w ławce przystosowanej do małego ciała
dziecka, ponowny koszmar szkoły, który starała się zapomnieć latami, śmiechy,
drwiny. Potrząsnęła głową chcąc odgonić myśli. Po co martwić się na zapas?
Wierzgając nogami zrzuciła z siebie kadrę, chłód poranka owiał jej ciało odziane w cienką biała podkoszulkę na ramiączkach i szorty. Różnica temperatur wywołała gęsią skórkę. Wstała i przeciągnęła się starając się pobudzić wciąż zaspane ciało. Podeszła do okna, poranek był chłodny, ale słoneczny, niebo tak czyste bez smogu wielkiego miasta w oddali. Ulice były jeszcze puste, od czasu do czasu zobaczyć można było jedną czy dwie osoby, sklepy wciąż były zamknięte. Nagle dojrzała w oddali srebrną czuprynę, mężczyzna zapatrzony był w książkę w pomarańczowej oprawie, szedł gapiąc się w nią jakby nie obchodziło go czy czasem na kogoś przypadkiem nie wpadnie.
-Zboczeniec- burknęła pod nosem Ame i rzuciła wrogie spojrzenie w stronę Kakashiego, który w tym samym momencie spojrzał w jej stronę jakby wiedziony uczuciem czyjegoś spojrzenia na sobie. Ame cofnęła się przestraszona faktem, ze została zauważona, tak jakby mężczyzna miał jednym spojrzeniem pochwycić jej myśli o nim. Odeszła od okna i ruszyła do łazienki, zrzuciła pidżamę i weszła pod prysznic. Po powrocie od Hokage nie miała siły się umyć, choć właściwie było południe, rzuciła się na łóżko i zasnęła automatycznie. Przebudziła się wieczorem po to tylko by przebrać się w pidżamę i pójść spać dalej. Teraz zmywała z siebie brud ostatnich dni. Gdy zmierzała do Konohy, zatrzymywała się jedynie na posiłki, sypiała pod gołym niebem. Teraz ciepła woda zmywała z niej brud, pot i wciąż obecne zmęczenie. Po kąpieli Ame ubrała bieliznę, czarne obcisłe getry sięgające przed kolano oraz czerwoną sukienkę bez rękawów, sięgającą do połowy uda z długimi rozcięciami po bokach. Przeczesała włosy i zaplotła w warkocz, który od czubka głowy do ramion był czarny a od ramion do pośladków biały jak śnieg. Linia przedzielająca dwa kolory jej włosów była prosta jakby była odrysowana od linijki. Włosy- jeden z powodów jej kłopotów. Kiedyś, po kolejnym dniu w szkole gdzie na cześć jej włosów nazwano ją skunksem obcięła je równo za linią pozostawiając tylko czarną część. Następnego dnia rano wrzaskiem obudziła matkę gdy przed lustrem okazało się, ze włosy odrosły idealnie takie jak były zanim wzięła nożyczki do ręki. Ame westchnęła na myśl o tym wspomnieniu. Lubiła nosić warkocz, zawijała go potem w kok chowając białą część włosów pod spodem tak, że wydawała się być jedynie czarnowłosą dziewczyną. Cieszyła się gdy mama nauczyła ją tego uczesania gdy Ame wytłumaczyła jej co spowodowało jej poranny wrzask do lustra. Obejrzała się w lustrze, wyglądała jak normalna dziewczyna, tak jak lubiła, bez żadnej oznaki nienormalności, ubrania były schludne i zwyczajne, kok skrzętnie ukrywał biel połowy jej włosów. Wczoraj też go miała gdy przybyła do Konohy, nikt nie musi wiedzieć o niej więcej niż sama pozwoli, tutaj jej włosy pewnie też byłyby czymś dziwnym.- Skoro tu jestem, mogę zacząć wszystko od nowa, stworzyć siebie od nowa- pomyślała.
Zalała wodą jedną z ostatnich zupek w proszku i zjadła w pośpiechu. Rozległo się pukanie do drzwi. Ame podeszła i otworzyła je zaciekawiona. W progu stał Izumo.
- Witaj Ame, Piąta Cię wzywa- powiedział
-Witaj, już idę- odpowiedziała i zamakając za sobą drzwi ruszyła do Hokage. Znała drogę więc Izumo pożegnał się i wrócił na posterunek przy bramie. Dopiero teraz zauważyła, ze Tsunade nie powiedziała jej o której ma się dziś wstawić. –Dobrze, ze kogoś po mnie wysłała- pomyślała dziewczyna. Nawet nie spostrzegła gdy znalazła się pod drzwiami gabinetu Hokage. Zapukała energicznie i weszła do środka gdy zza drzwi dobiegło ją przyzwolenie Piątej.
-Dzień dobry- powiedziała Ame
-Witaj- odpowiedziała Piąta i od razu przeszła do rzeczy- podjęłam co do Ciebie decyzję. Nie wyślę Cię do szkoły z dziećmi, bo jak nadmieniłam wczoraj, byłaby to głupota. Uważam, ze powinnaś mieć indywidualnego nauczyciela i dokonałam już wyboru. Trzeba nauczyć Cię podstaw, a osoba, którą wybrałam jest cierpliwa, wyrozumiała i doświadczona, a przede wszystkim posiada obecnie więcej czasu niż inni nauczyciele. Jeden z jego uczniów udał się na trening z wysokiej rangi shinobim, drugą osobę z jego grupy obecnie trenuje ja, a trzecią..a trzecia osoba z drużyny jest nieobecna. Wezwałam go juz, zaraz powinien tu być- powiedziała Tsunade i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi- proszę- powiedziała Tsunade i w drzwiach pojawił się…
-Zboczeniec!- wrzasnęła w myślach Ame. Kakashi patrzył się na nią takim wzrokiem, ze zastanawiała się czy nie powiedziała tego na głos, czy może jej mina jest tak idiotyczna?
-To Hatake Kakashi, będzie Cie uczył- powiedziała Tsunade wskazując dłonią na srebrnowłosego, po czym zwróciła się do Kakashiego- a to Atsui Ame, Twoja nowa uczennica- Kakashi spojrzał się na dziewczynę i uśmiechną się serdecznie, a przynajmniej tak jej się wydawało, maska zasłaniała usta, ale jego oczy zdawały się „uśmiechać”. Może nie będzie tak źle?- pomyślała.- To by było na tyle Ame, chcę teraz porozmawiać z Kakashim na osobności. Dowidzenia.
-Dowidzenia- powiedziała Ame i udała się w stronę drzwi
-Poczekaj na mnie przed budynkiem- rzucił za nią Hatake. Ame odwróciła się na chwile i kiwnęła głowa, po czym wyszła z pomieszczenia. Wychodząc z budynku i siadając na ławce nieopodal zastanawiała się co o tym wszystkim myśleć. Dlaczego akurat on? Jest tu od wczoraj i jako jej nauczyciel musiał trafić się jej człowiek, którego, jako jedynego zdołała zbytnio nie polubić? Może nie polubić to zbyt górnolotne określenie, ale książki, które na okrągło czyta ten mężczyzna nie wywarły na niej dobrego wrażenia. Ale z drugiej strony go przecież nie znała. Może powinna dać mu szansę? Właściwie co jej szkodzi, w końcu ma zacząć wszystko od nowa, jeśli chce by i ją polubili, to musi pokazać się z jak najlepszej strony inaczej zaprzepaści swoją szansę na normalne życie i tutaj, nawet jeśli nie wie ile czasu tu spędzi.
- Czy to o mnie tak myślisz?- przez mur myśli przebił się głos Kakashiego. Siedział obok niej na ławce, nawet nie wiedziała kiedy przyszedł.
-Nie- odpowiedziała szybko, może trochę za szybko, czym raczej potwierdziła tylko jego przepuszczenia. Na jego twarzy znów wykwitł uśmiech, co ją tylko bardziej zdenerwowało, miała ochotę na niego wrzasnąć. Bardzo często nie panowała nad emocjami, gdy ktoś jej dokuczał biła go, ale to pogarszało tylko sytuację.- Nie, zamyśliłam się, ale nie o panu.
-Nie jestem tak stary by mówić do mnie Pan, mów mi Kakashi sensei, jak każdy mój uczeń- powiedział Kakashi.
-Chyba ero sensei- burknęła pod nosem
-Słucham?- zapytał Kakashi. Nie dosłyszał czy udaje?- zastanawiała się Ame
-Nic, nic Kakashi sensei
-Dobrze , udajmy się więc na pierwszy trening.- powiedział Kakashi u ruszył przed siebie, gestem dłoni wskazując Ame by ruszyła za nim.
Wierzgając nogami zrzuciła z siebie kadrę, chłód poranka owiał jej ciało odziane w cienką biała podkoszulkę na ramiączkach i szorty. Różnica temperatur wywołała gęsią skórkę. Wstała i przeciągnęła się starając się pobudzić wciąż zaspane ciało. Podeszła do okna, poranek był chłodny, ale słoneczny, niebo tak czyste bez smogu wielkiego miasta w oddali. Ulice były jeszcze puste, od czasu do czasu zobaczyć można było jedną czy dwie osoby, sklepy wciąż były zamknięte. Nagle dojrzała w oddali srebrną czuprynę, mężczyzna zapatrzony był w książkę w pomarańczowej oprawie, szedł gapiąc się w nią jakby nie obchodziło go czy czasem na kogoś przypadkiem nie wpadnie.
-Zboczeniec- burknęła pod nosem Ame i rzuciła wrogie spojrzenie w stronę Kakashiego, który w tym samym momencie spojrzał w jej stronę jakby wiedziony uczuciem czyjegoś spojrzenia na sobie. Ame cofnęła się przestraszona faktem, ze została zauważona, tak jakby mężczyzna miał jednym spojrzeniem pochwycić jej myśli o nim. Odeszła od okna i ruszyła do łazienki, zrzuciła pidżamę i weszła pod prysznic. Po powrocie od Hokage nie miała siły się umyć, choć właściwie było południe, rzuciła się na łóżko i zasnęła automatycznie. Przebudziła się wieczorem po to tylko by przebrać się w pidżamę i pójść spać dalej. Teraz zmywała z siebie brud ostatnich dni. Gdy zmierzała do Konohy, zatrzymywała się jedynie na posiłki, sypiała pod gołym niebem. Teraz ciepła woda zmywała z niej brud, pot i wciąż obecne zmęczenie. Po kąpieli Ame ubrała bieliznę, czarne obcisłe getry sięgające przed kolano oraz czerwoną sukienkę bez rękawów, sięgającą do połowy uda z długimi rozcięciami po bokach. Przeczesała włosy i zaplotła w warkocz, który od czubka głowy do ramion był czarny a od ramion do pośladków biały jak śnieg. Linia przedzielająca dwa kolory jej włosów była prosta jakby była odrysowana od linijki. Włosy- jeden z powodów jej kłopotów. Kiedyś, po kolejnym dniu w szkole gdzie na cześć jej włosów nazwano ją skunksem obcięła je równo za linią pozostawiając tylko czarną część. Następnego dnia rano wrzaskiem obudziła matkę gdy przed lustrem okazało się, ze włosy odrosły idealnie takie jak były zanim wzięła nożyczki do ręki. Ame westchnęła na myśl o tym wspomnieniu. Lubiła nosić warkocz, zawijała go potem w kok chowając białą część włosów pod spodem tak, że wydawała się być jedynie czarnowłosą dziewczyną. Cieszyła się gdy mama nauczyła ją tego uczesania gdy Ame wytłumaczyła jej co spowodowało jej poranny wrzask do lustra. Obejrzała się w lustrze, wyglądała jak normalna dziewczyna, tak jak lubiła, bez żadnej oznaki nienormalności, ubrania były schludne i zwyczajne, kok skrzętnie ukrywał biel połowy jej włosów. Wczoraj też go miała gdy przybyła do Konohy, nikt nie musi wiedzieć o niej więcej niż sama pozwoli, tutaj jej włosy pewnie też byłyby czymś dziwnym.- Skoro tu jestem, mogę zacząć wszystko od nowa, stworzyć siebie od nowa- pomyślała.
Zalała wodą jedną z ostatnich zupek w proszku i zjadła w pośpiechu. Rozległo się pukanie do drzwi. Ame podeszła i otworzyła je zaciekawiona. W progu stał Izumo.
- Witaj Ame, Piąta Cię wzywa- powiedział
-Witaj, już idę- odpowiedziała i zamakając za sobą drzwi ruszyła do Hokage. Znała drogę więc Izumo pożegnał się i wrócił na posterunek przy bramie. Dopiero teraz zauważyła, ze Tsunade nie powiedziała jej o której ma się dziś wstawić. –Dobrze, ze kogoś po mnie wysłała- pomyślała dziewczyna. Nawet nie spostrzegła gdy znalazła się pod drzwiami gabinetu Hokage. Zapukała energicznie i weszła do środka gdy zza drzwi dobiegło ją przyzwolenie Piątej.
-Dzień dobry- powiedziała Ame
-Witaj- odpowiedziała Piąta i od razu przeszła do rzeczy- podjęłam co do Ciebie decyzję. Nie wyślę Cię do szkoły z dziećmi, bo jak nadmieniłam wczoraj, byłaby to głupota. Uważam, ze powinnaś mieć indywidualnego nauczyciela i dokonałam już wyboru. Trzeba nauczyć Cię podstaw, a osoba, którą wybrałam jest cierpliwa, wyrozumiała i doświadczona, a przede wszystkim posiada obecnie więcej czasu niż inni nauczyciele. Jeden z jego uczniów udał się na trening z wysokiej rangi shinobim, drugą osobę z jego grupy obecnie trenuje ja, a trzecią..a trzecia osoba z drużyny jest nieobecna. Wezwałam go juz, zaraz powinien tu być- powiedziała Tsunade i w tym momencie rozległo się pukanie do drzwi- proszę- powiedziała Tsunade i w drzwiach pojawił się…
-Zboczeniec!- wrzasnęła w myślach Ame. Kakashi patrzył się na nią takim wzrokiem, ze zastanawiała się czy nie powiedziała tego na głos, czy może jej mina jest tak idiotyczna?
-To Hatake Kakashi, będzie Cie uczył- powiedziała Tsunade wskazując dłonią na srebrnowłosego, po czym zwróciła się do Kakashiego- a to Atsui Ame, Twoja nowa uczennica- Kakashi spojrzał się na dziewczynę i uśmiechną się serdecznie, a przynajmniej tak jej się wydawało, maska zasłaniała usta, ale jego oczy zdawały się „uśmiechać”. Może nie będzie tak źle?- pomyślała.- To by było na tyle Ame, chcę teraz porozmawiać z Kakashim na osobności. Dowidzenia.
-Dowidzenia- powiedziała Ame i udała się w stronę drzwi
-Poczekaj na mnie przed budynkiem- rzucił za nią Hatake. Ame odwróciła się na chwile i kiwnęła głowa, po czym wyszła z pomieszczenia. Wychodząc z budynku i siadając na ławce nieopodal zastanawiała się co o tym wszystkim myśleć. Dlaczego akurat on? Jest tu od wczoraj i jako jej nauczyciel musiał trafić się jej człowiek, którego, jako jedynego zdołała zbytnio nie polubić? Może nie polubić to zbyt górnolotne określenie, ale książki, które na okrągło czyta ten mężczyzna nie wywarły na niej dobrego wrażenia. Ale z drugiej strony go przecież nie znała. Może powinna dać mu szansę? Właściwie co jej szkodzi, w końcu ma zacząć wszystko od nowa, jeśli chce by i ją polubili, to musi pokazać się z jak najlepszej strony inaczej zaprzepaści swoją szansę na normalne życie i tutaj, nawet jeśli nie wie ile czasu tu spędzi.
- Czy to o mnie tak myślisz?- przez mur myśli przebił się głos Kakashiego. Siedział obok niej na ławce, nawet nie wiedziała kiedy przyszedł.
-Nie- odpowiedziała szybko, może trochę za szybko, czym raczej potwierdziła tylko jego przepuszczenia. Na jego twarzy znów wykwitł uśmiech, co ją tylko bardziej zdenerwowało, miała ochotę na niego wrzasnąć. Bardzo często nie panowała nad emocjami, gdy ktoś jej dokuczał biła go, ale to pogarszało tylko sytuację.- Nie, zamyśliłam się, ale nie o panu.
-Nie jestem tak stary by mówić do mnie Pan, mów mi Kakashi sensei, jak każdy mój uczeń- powiedział Kakashi.
-Chyba ero sensei- burknęła pod nosem
-Słucham?- zapytał Kakashi. Nie dosłyszał czy udaje?- zastanawiała się Ame
-Nic, nic Kakashi sensei
-Dobrze , udajmy się więc na pierwszy trening.- powiedział Kakashi u ruszył przed siebie, gestem dłoni wskazując Ame by ruszyła za nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz